Wyniki wyszukiwania dla hasła: Antoni Henryk Radziwiłł

>"a wyłożone na polski język"

oznacza objaśnione w polskim języku litografie z widokami Karkonoszy, wykonane w oficynie Karola Mattisa w Kowarach, ale sam tekst jest polski. Poza tym przewodnik ten był drukowany w Poznaniu, a inicjatorej jego wydania był namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego, książę Antoni Henryk Radziwiłł. Wiąże się to z faktem, że Radziwiłł posiadał swoją rezydencję w Ciszycy koło Kowar, a wydanie tego przewodnika służyło propagowaniu piękna śląskich gór wśród swoich rodaków. I nic tu ma do rzeczy, że był namiestnikiem podległym królowi Prus, bowiem był Polakiem.

To są fakty, które nie mają nic wspólnego ze złośliwymi insynuacjami i przekrętami "o uciskanym ludzie slowianskim ludzie pracujacym uciskanym przez wieki podkutym butem pruskiego najezdzcy", a które świadczą o naszej europejskiej obecności i udziale w rozwoju turystyki w Sudetach. To są fakty, o których powinno się dziś mówić tak samo, jak niemieckich dokonaniach. A nie je dyskretytować czy przemilczać, jak to czynią ostatnimi laty niektórzy przewodnicy, zwłaszcza związani ze środowiskiem wyrosłym ze Studenckiego Koła Przewodników Sudeckich we Wrocławiu.


Oj, brachu... słabo znasz historię.

koronowanymi Królami Polski byli jeszcze:

- Aleksander I Romanow @ 1815-1825;

- Mikołaj I Pawłowicz @ 1825-1831,

a księciem (choć nie Polski, a Księstwa Warszawskiego) był Fryderyk August I Wettyn @ 1807-1815.

Jakby tego było mało, to władcami uzurpującymi sobie tytuł Króla Polski (oficjalnie niekoronowani) byli:

- Mikołaj I Pawłowicz @ 1831-1855

- Aleksander II Romanow @ 1855-1881

- Aleksander III Romanow @ 1881-1894

- Mikołaj II Romanow @ 1894-1916 (26 grudnia 1916 zrzekł się prawa do tronu Polski).

Do tego można doliczyć król pruskich używających tytułu Wielkiego Księcia Poznańskiego:

- Fryderyk Wilhelm III @ 1815-1840 (do 1831 reprezentowany przez księcia-namiestnika Antoniego Henryka Radziwiłła)

- Fryderyk Wilhelm IV @ 1840-1861 (w 1849 ostatecznie zniósł autonomię Wielkiego Księstwa używając jednak nadal tytułu, podobnie jak kolejni władcy Prus i Niemiec)

- Wilhelm I @ 1861-1888

- Fryderyk III @ 1888

- Wilhelm II @ 1888-1918

A na deser cesarze austriaccy noszący tytuł Króla Galicji i Lodomerii i Wielkiego Księcia Krakowa:

- Franciszek II @ 1815-1835

- Ferdynand I @ 1835-1848

- Franciszek Józef I @ 1848-1916

- Karol I Habsburg @ 1916-1918

Suma sumarum - serię Poczet królów i książat polskich możnaby spokojnie kontynuować po Stanisławie Auguście Poniatowskim (że nie wspomnę o tych królach i książętach, którzy zaszczytu uwiecznienia na monetach nie dostąpili, bo też by się ich sporo zebrało)...

August III Wettyn Daty:
1733
sejm konwokacyjny
układ sasko-austriacki
sejm elekcyjny
12 IX - elekcja Leszczyńskiego
5 X - elekcja Augusta III
konfederacja warszawska
1734
koronacja: Augusta
ucieczka Leszczyńskiego
kapitulacja Gdańska
konfederacja dzikowska
1735
sejm pacyfikacyjny (zerwany)
1739
pOKÓj w Belgradzie
1741-1742
I Wojna Śląska
1744
sejm grodzieński
1744-1745
II Wojna Śląska
1745
pokój w Dreźnie
sojusz antypruski w Warszawie
1748
pokój w Akwizgranie
1749
zerwanie Trybunału Koronnego
1750
sejm nadzwyczajny
powstanie kamaryli Mniszcha
1761
sejm nadzwyczajny (zerwany)
1763
pokój w Hubertsbergu
śmierć Augusta III

2. Ludzie i urzędy:
Branicki Jan Klemens - hetman PK
Bruhl Henryk - faworyt, 1 szy minister
Lascy Piotr - gen. rosyjski
Małachowski Jan - podkanclerzy K
Mniszech Jerzy August - marszałek NK
Munnich Bernard - oblegał Gdańsk
Poniatowski St. Antoni - stolnik L
Poniński Antoni - marszałek konf. warsz.
Potocki Józef - hetman WK
Potocki Antoni - wojewoda bełski .
Radziwiłł Michał - hetman WL
Rzewuski Wacław - wojewoda podolski
Sanguszko Janusz - ordynat O. Ostrogskiej
Sułkowski Aleksander - faworyt, 1 szy minister


Miejscowi przewodnicy również nie pokażą turystom z Wielkopolski niszczejącego zespołu pałacowo parkowego Ciszycy koło Kowar, który w 1824 roku zakupił namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego, książę Antoni Henryk Radziwiłł wraz z romantycznym zameczkiem myśliwskim zbudowanym w formie pseudoruiny na pobliskim wzgórzu, zwanym obecnie Radziwiłłówką...


Tak się składa Lechu, że uczą nas na kursie o czym mówić turystom z Poznania, a o czym Warszawiakowi, zwłaszcza jak jest coś, co mogłoby ich zainteresować.
Kończę właśnie kurs w Jeleniej Górze i w czerwcu mam egzamin na Przewodnika Sudeckiego.
Podczas szkoleń poznaliśmy historię m. in. Radziwiłówki i dowiedzieliśmy się co zainteresuje np. turystę z Wielkopolski.


Kocioł Łomniczki i Śnieżka, lub zamek Chojnik.


Śnieżka tak, ale od strony Upské jamy czy Obří dolu po stronie czeskiej.

Przy okazji kilka słów na temat tego unikatowego przewodnika po Karkonoszach. Otóz mało kto zna Ciszycę kolo Kowar, położoną u stóp wzgórza Radziwiłłówka. Niestety miejscowi przewodnicy z wycieczkami też tam prawie wcale nie zaglądają. Miejsce leży poza szlakami turystycznymi, choć historycznie związane jest z Polską i od dawna aż prosi się o wytyczenie i wyznakowanie tam szlaku pieszego. Właśnie u podnóża tego wzgórza zrodził się pomysł wydania w Poznaniu pierwszego w historii polskiej turystyki polskiego przewodnika po Karkonoszach, z wykorzystaniem litografii wykonanych w oficynie Karola Mattisa w pobliskich Kowarach. Mało kto tez zwraca uwagę na fragmenty tego dziełka: "Chcąc ze Szmideberga udać się w podróż na góry, można z dwóch ścieżków iedną obrać; iedna prowadźi do przyiemney, o 3/4 mile od miasta odległey wioski Buszvorwerk ku Szteinseifen: druga idźie wzdłuż miasta, koło plantacyów, gdzie Jey Królewiczowska Imci Xiężna pruska Louiza, godna małżónka J.O.Xięcia Radziwiłla latową porą przebywa ..." (str.6). Również wymowny jest inny fragment: "Dalej dostrzeże bystre oko badacza wiele znakomitych punktów w Śląsku: iako to Zotenberg, Brieg (Brzeg), Wrocław, a w Xięstwie Poznańskiem leżące miasta Wschowa i Leszno" (str.11).



Namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego książę Antoni Henryk Radziwiłł właśnie w tym okresie zakupił należący wcześniej do namiestnika Śląska hr. Carla Georga von Hoyma empirowy pałacyk z początku XIX w. w Ruhberg (obecnie Ciszyca) oraz zameczek myśliwski w formie romantycznej pseudoruiny z wieżą widokową, wzniesiony około 1790 roku na szczycie wzgórza dziś zwanego Radziwiłłówką (463 m n.p.m.). Z całą pewnością za tą transakcją kryje się inspiracja wydania w Poznaniu owego dziełka z przeznaczeniem dla Polaków. Radziwiłłowi i jego córkom rozmiłowanym w tej okolicy niewątpliwie zależało na propagowaniu piękna śląskich gór wśród rodaków. A na to wzgórze naprawdę warto się wybrać, choć odnalezienie tej ruiny dla kogoś, kto jest tam po raz pierwszy, nie jest wcale łatwe. Warto tam pójść także dla widoku spod tego wzgórza (platforma widokowa na szczycie już nie istnieje), gdzie Karkonosze chyba najbardziej imponują swym ogromem.

Jeszcze dziś prześlę. A przy okazji kilka słów na temat genezy powstania tego, obecnie już unikatowego przewodnika po Karkonoszach. Otóż mało kto zna Ciszycę koło Kowar, położoną u stóp wzgórza Radziwiłłówka. Niestety miejscowi przewodnicy z wycieczkami też tam prawie wcale nie zaglądają. Miejsce leży poza szlakami turystycznymi, choć historycznie związane jest z Polską i od dawna aż prosi się o wytyczenie i wyznakowanie tam szlaku pieszego. Właśnie u podnóża tego wzgórza zrodził się pomysł wydania w Poznaniu pierwszego w historii polskiej turystyki polskiego przewodnika po Karkonoszach, z wykorzystaniem litografii wykonanych w oficynie Karola Mattisa w pobliskich Kowarach. Mało kto tez zwraca uwagę na fragmenty tego dziełka: "Chcąc ze Szmideberga udać się w podróż na góry, można z dwóch ścieżków iedną obrać; iedna prowadźi do przyiemney, o 3/4 mile od miasta odległey wioski Buszvorwerk ku Szteinseifen: druga idźie wzdłuż miasta, koło plantacyów, gdzie Jey Królewiczowska Imci Xiężna pruska Louiza, godna małżónka J.O.Xięcia Radziwiłla latową porą przebywa ..." (str.6). Również wymowny jest inny fragment: "Dalej dostrzeże bystre oko badacza wiele znakomitych punktów w Śląsku: iako to Zotenberg, Brieg (Brzeg), Wrocław, a w Xięstwie Poznańskiem leżące miasta Wschowa i Leszno" (str.11).



Namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego książę Antoni Henryk Radziwiłł właśnie w tym okresie zakupił należący wcześniej do namiestnika Śląska hr. Carla Georga von Hoyma empirowy pałacyk z początku XIX w. w Ruhberg (obecnie Ciszyca) oraz zameczek myśliwski w formie romantycznej pseudoruiny z wieżą widokową, wzniesiony około 1790 roku na szczycie wzgórza dziś zwanego Radziwiłłówką (463 m n.p.m.). Z całą pewnością za tą transakcją kryje się inspiracja wydania w Poznaniu owego dziełka z przeznaczeniem dla Polaków. Radziwiłłowi i jego córkom rozmiłowanym w tej okolicy niewątpliwie zależało na propagowaniu piękna śląskich gór wśród rodaków. A na to wzgórze naprawdę warto się wybrać, choć odnalezienie tej ruiny dla kogoś, kto jest tam po raz pierwszy, nie jest łatwe. Warto tam pójść także dla widoku spod tego wzgórza (platforma widokowa na szczycie już nie istnieje), gdzie Karkonosze chyba najbardziej imponują swym ogromem. Właśnie widok na Śnieżkę z tych okolic posłużył za motyw odznaki Klubu Sudeckiego z Poznania, co stanowi niejako nawiązanie do początków turystyki górskiej wśród Wielkopolan.

Polskiego statystycznego turystę guzik interesują jakieś tam Brzetysławy, o których opowiadają czescy przewodnicy. Prędzej zainteresuje ich, że Michał Korybut Wiśniowiecki studiował w Klementinum. O tym zaś fakcie nie wiedział żaden czeski przewodnik. Gdzie na terenie Czech byli trynitarze - patrz Most Karola, czescy przewodnicy prawie w ogóle nie wiedzą czym się ten zakon zajmował.


Aby nie było wątpliwości podobnie jest ze statystycznym turystą z Poznania czy Wielkopolski zwiedzającym sudeckie uzdrowiska. W Jeleniej Górze (Cieplicach Śląskich) nie zainteresuje ich jakiś Leonard Weber, który wyrzeżbił pomnik św. Jana Nepomucena stojący w pobliżu mostu na Kamiennej, ale zainteresuje ich to, że cokół tego tego pomnika wraz z wierszowaną inskrypcja swego autorstwa ufundował w 1758 roku Rafał Gurowski, kasztelan poznański i starosta Wschowy. O tym fakcie nie wiedzą miejscowi przewodnicy sudeccy i w ogóle o tym nie mówią. Wiecej o tym pomniku => http://www.ksp.lanet.wroc.net/gurowski.htm

Nie mówia tez o tablicy epitafijnej Kazimierza Jaraczewskiego z Lipna koło Leszna, która przetrwała lata wojen, w tym czasy hitlerowskie, że polskie władze w Jeleniej Górze dopusciły do jej dewastacji czy zaginiecia w latach 70-tych, bo nikt nie wie co się z nią stało.



Zaginione epitafium Kazimierza Jaraczewskiego

Miejscowi przewodnicy równiez nie pokażą turystom z Wielkopolski nieszczejacego zespołu pałacowo parkowego Ciszycy koło Kowar, który w 1824 roku zakupił namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego, książę Antoni Henryk Radziwiłł wraz z romantycznym zameczkiem myśliwskim zbudowanym w formie pseudoruiny na pobliskim wzgórzu, zwanym obecnie Radziwiłłówką.

Nie powiedzą też o tym, że właśnie z inicjatywy ks. Antoniego Radziwiłła wydano w Poznaniu około roku 1826/27 pierwszy w historii turystyki polski przewodnik po górach, zatytułowany "Olbrzymie góry z widokami nayznakómitszemi, porządkiem po sobie idącemi ...." więcej => http://www.ksp.lanet.wroc.net/przew.htm

Nie pokażą grobu Aleksandra Ostrowicza w Lądku Zdroju, który był autorem polskiego przewodnika zatytułowanego "Lanek w hrabstwie klockiem w Szląsku", wydanego w 1881 roku w Poznaniu i umieszczonej tam z inicjatywy członków Klubu Sudeckiego tablicy pamiatkowej Więcej => http://www.ksp.lanet.wroc.net/ostrow.htm

Nie powiedzą też o pochodzacym z Wielkopolski Stanisławie Taczaku, który napisał pierwszy powojenny przewodnik po Karpaczu i okolicach,a który oprowadzał moich rodziców już wiosną 1946 roku po Karkonoszach... wiecej => http://www.ksp.lanet.wroc.net/gazda.htm

Nie pokażą wielu innych miejsc związanych z pobytem tam wielu sławnych Wielkopolan. Wiecej => http://www.ksp.lanet.wroc.net/wielkopolanie.htm

To wszystko co ustalili "chorzy psychicznie" członkowie Sekcji Przewodników Sudeckich w Poznaniu (obecnie Kubu Sudeckiego), cały ich wysiłek został storpedowany przez zaskorupiałe dolnośląskie środowisko, ktore ma monopol na przewodnictwo i szkolenie przyszłych przewodników w Sudetach. Więcej =>
http://www.ksp.lanet.wroc.net/pismo.htm

Dowodem ich partykularyzmu jest fakt, że jedyne słuszne Studenckie Koło Przewodników Sudeckich istnieje tylko we Wrocławiu, nie ma innych Kól Przewodników Sudeckich w tak bliskich Sudetom ośrodkach akademickich jak Poznań, Zielona Góra czy Gorzów Wielkopolski, kiedy jednocześnie SKP Beskidzkich istnieją w wielu odległych od Beskidów większych miastach Polski.

Nawiązując to tematu tego wątku okazuje się, że z Czechami dało się dogadać, a ze środowiskiem przewodników dolnośląskich - nie. Więcej => http://www.ksp.lanet.wroc.net/poczatki.htm

Dysponuję dokumentacją fotograficzną unikatowego egzemplarza pierwszego polskiego przewodnika po Karkonoszach. Oto dane:

Tytuł publikacji: Olbrzymie góry z widokami nayznakómitszemi, porządkiem po sobie idącemi w Dwudźiestu dwóch Rycinach wystawióne, wraz z Mappą, ułożone przez Karóla Mattis w Szmidebergu a wyłozóne na polski język przez Ur. J. Kołodziejowskiego. Druga, poprawna Edycya

Autor: Mattis, Carl Theodor (1789 - 1881)

Współtwórcy: Kołodziejowski, Ur. J.; Rieden, Carl Julius (1802-1858)

Charakter publikacji: przewodnik po Karkonoszach

Zawartość: opisy miejscowości i tras wycieczek górskich z rycinami i mapą Karkonoszy ; pierwszy polskojęzyczny przewodnik po Karkonoszach i w ogóle po polskich górach

Wydawca: Wilhelm Decker

Miejsce wydania: Poznań

Rok wydania: ok. 1826/1827

Format: obraz jpg

Jest to 28 stron tekstu i 22 litografie (w tym mapa).

Jeśli ktoś byłby zainteresowany poczytaniem i obejrzeniem tej unikatowej publikacji mogę przesłać na jego adres e-mailowy. Spakowane pliki zajmują około 6,5 MB

Poniżej jedna z 22 litografii. Kto odgadnie co przedstawia?



Dodam jeszcze kilka słów na temat tego unikatowego przewodnika po Karkonoszach. Otóz mało kto zna Ciszycę kolo Kowar, położoną u stóp wzgórza Radziwiłłówka. Niestety miejscowi przewodnicy z wycieczkami też tam prawie wcale nie zaglądają. Miejsce leży poza szlakami turystycznymi, choć historycznie związane jest z Polską i od dawna aż prosi się o wytyczenie i wyznakowanie tam szlaku pieszego.



Ruina zameczku myśliwskiego na Radziwiłłówce w Ciszycy

Właśnie u podnóża tego wzgórza zrodził się pomysł wydania w Poznaniu pierwszego w historii polskiej turystyki polskiego przewodnika po Karkonoszach, z wykorzystaniem litografii wykonanych w oficynie Karola Mattisa w pobliskich Kowarach. Mało kto tez zwraca uwagę na fragmenty tego dziełka: "Chcąc ze Szmideberga udać się w podróż na góry, można z dwóch ścieżków iedną obrać; iedna prowadźi do przyiemney, o 3/4 mile od miasta odległey wioski Buszvorwerk ku Szteinseifen: druga idźie wzdłuż miasta, koło plantacyów, gdzie Jey Królewiczowska Imci Xiężna pruska Louiza, godna małżónka J.O.Xięcia Radziwiłla latową porą przebywa ..." (str.6). Również wymowny jest inny fragment: "Dalej dostrzeże bystre oko badacza wiele znakomitych punktów w Śląsku: iako to Zotenberg, Brieg (Brzeg), Wrocław, a w Xięstwie Poznańskiem leżące miasta Wschowa i Leszno" (str.11).



Namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego książę Antoni Henryk Radziwiłł właśnie w tym okresie zakupił należący wcześniej do namiestnika Śląska hr. Carla Georga von Hoyma empirowy pałacyk z początku XIX w. w Ruhberg (obecnie Ciszyca) oraz zameczek myśliwski w formie romantycznej pseudoruiny z wieżą widokową, wzniesiony około 1790 roku na szczycie wzgórza dziś zwanego Radziwiłłówką (463 m n.p.m.). Z całą pewnością za tą transakcją kryje się inspiracja wydania w Poznaniu owego dziełka z przeznaczeniem dla Polaków. Radziwiłłowi i jego córkom rozmiłowanym w tej okolicy niewątpliwie zależało na propagowaniu piękna śląskich gór wśród rodaków. A na to wzgórze naprawdę warto się wybrać, choć odnalezienie tej ruiny dla kogoś, kto jest tam po raz pierwszy, nie jest wcale łatwe. Warto tam pójść także dla widoku spod tego wzgórza (platforma widokowa na szczycie już nie istnieje), gdzie Karkonosze chyba najbardziej imponują swym ogromem. Właśnie widok na Śnieżkę z tych okolic posłużył za motyw odznaki Klubu Sudeckiego z Poznania, co stanowi niejako nawiązanie do początków turystyki górskiej wśród Wielkopolan.
_________________



Widok spod wzgórza Radziwiłłówka na na imponujacy swym ogromem grzbiet Karkonoszy

_____________________
Pozdrawiam

Lech



Strona klubowa >> http://kspoz.webpark.pl/

Dzięki dociekaniom kilku badaczy i krajoznawców można przyjąć, iż najstarszym wydanym w języku polskim, w pełni tego słowa znaczeniu przewodnikiem górskim, był przewodnik po Karkonoszach. Było to objaśnienie do niemieckich litografii Karola Mattisa z Kowar i mapy (jak podaje znany badacz polskiego piśmiennictwa na Śląsku Ryszard Kincel z Raciborza, drukowane ok. 1825 roku w Poznaniu) i złączone w formie książki o przydługawym tytule:

"Olbrzymie góry z widokami nayznakómitszemi, porządkiem po sobie idącemi, w Dwudziestu dwóch Rycinach wystawione, wraz z Mappą, ułożone przez Karóla Mattis w Szmidebergu a wyłożone na polski język przez Ur. J. Kołodziejowskiego".

Był to w całości przewodnik górski opisujący widoki gór przedstawione na litografiach Karola Mattisa i podający konkretne propozycje wycieczek w te góry. Oto jego fragment w oryginalnej ówczesnej pisowni:
"Chcąc ze Szmideberga udać się w podróż na góry, można z dwóch ścieżków iedną obrać; iedna prowadźi do przyiemney, o 3/4 mile od miasta odległey wioski Buszvorwerk ku Szteinseifen: druga idźie wzdłuż miasta, koło plantacyów, gdzie Jey Królewiczowska Imci Xiężna pruska Louiza, godna małżónka J.O.Xięcia Radziwiłla latową porą przebywa ..."
Namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego książę Antoni Henryk Radziwiłł (1775-1833) właśnie w tym czasie zakupił należący wcześniej do namiestnika Śląska hr. Carla Georga von Hoyma empirowy pałacyk z początku XIX w. w Ruhberg (obecnie Ciszyca) koło Kowar oraz zameczek myśliwski w formie romantycznej pseudoruiny, wzniesiony około 1790 roku na szczycie wzgórza dziś zwanego Radziwiłłówką (463 m n.p.m.). Przebywał tam letnią porą ze swoimi dziećmi - córkami: Elizą (1803-1834) i Wandą (1813-1845). Z całą pewnością za tą transakcją kryje się inspiracja wydania w Poznaniu owego dziełka z przeznaczeniem dla Polaków. Radziwiłłowi i jego córkom rozmiłowanym w tej okolicy niewątpliwie zależało na propagowaniu piękna śląskich gór wśród rodaków.



Nazwa "Olbrzymie Góry", jest bezpośrednio tłumaczona od niemieckiego "Riesengebirge" i dotyczy Karkonoszy, położonych w zachodniej części Sudetów. Jako ciekawostkę przytoczę inny jeszcze fragment tego dziełka ze strony 11:

"Jak tylko ziemia całkiem zostanie oświeconą, wzrok dostrzegacza ciekawego pada na najważniejsze punkta. Prospekt ku Czechom dla gór w pobliżu lezących bardzo jest ograniczony, jednakowoż pomiędzy ustępami ich, za użyciem perspektywy spostrzedz można w formie znacznego punktu miasto Pragę. Przeciwnie temu, zwróciwszy wzrok w stronę Śląska, prowadzac go wzdłuż nad górami Czech, dostrzegą się w Xięstwie Glacu góry zwane Heuszeyer, hohe Menze (...) a w końcu Węgierskie góry Karpaty. Dalej dostrzeże bystre oko badacza wiele znakomitych punktów w Śląsku: iako to Zotenberg, Brieg (Brzeg), Wrocław, a w Xięstwie Poznańskiem leżące miasta Wschowa i Leszno".



Oczywiście wydaje się zupełnie niemożliwe, aby ze Śnieżki widoczne było wielkopolskie Leszno i Wschowa. Chociaż kto wie? Słyszałem bowiem, iż zdarza się, że z niektórych miejsc w paśmie Łysogór widać Tatry. A to przecież blisko 200 km, dalej niż z Leszna do Lądka Zdroju. Więcej => http://ksp.republika.pl/przew.htm

"Poglądy głoszone przez członków SKPS odzwierciedlają słuszną tendencję aby o tym TEŻ pisać i mówić (...)" Hmm. To dlaczego Krzysztof Rostek z wrocławskiego SKPS w dyskusji ze mną na temat pomnika św. Jana Nepomucena w Cieplicach Śl. z zacietrzewieniem stwierdził, że taka informacja, iż cokół tego pomnika ufundował Polak Rafał Gurowski, kasztelan poznański i starosta Wschowy jest zupełnie nieistotna dla prowadzonej wycieczki, a znacznie ważniejsze jest zwrócenie uwagi na osobę Niemca - rzeźbiarza Jerzego Leonarda Webera ze Świdnicy?

Nie jest prawdą - jak podajesz, że we Wrocławiu urzędowali tylko szeroko rozumiani Niemcy. Tendencja by była słuszna, gdyby uwzględniano również obecność Polaków i innych Słowian na tym terenie, a przewodnicy z SKPS uczciwie informowali o tym. W tym miejscu proponuję dokształcenie: lekturę prac naukowych na temat Polaków na studiach we Wrocławiu w XIX w. i poznanie faktów o działalności Towarzystwa Literacko -Słowiańskiego na tamtejszej uczelni i innych polskich organizacji kulturalnych na terenie pruskiej prowincji Ślaska.

Może pomyślisz, po co wydawano odezwy w języku polskim do rdzennych mieszkańców tej ziemi? Oto przykładowy dowód odezwy do "Stanów y poddanych Xięstwa Śląska y Grabstwa Kłocka...":



Te odezwy były kierowane właśnie do kręgów mieszczański-szlacheckich, bo chłopi przecież byli analfabetami. To, że rządzili Niemcy nie oznacza wcale, że tych ziem nie zamieszkiwali Polacy. Oni tam byli od wieków, i to również w okresie początków zainteresowania turystycznego. To właśnie przewodnik górski "Olbrzymie gory..." wydany ok. 1825 r. był pierwszym w historii polskim przewodnikiem górskim. Oto strona tytułowa:



"a wyłożone na polski język" oznacza objaśnione w polskim języku litografie z widokami Karkonoszy, wykonane w oficynie Karola Mattisa w Kowarach, ale sam tekst jest polski. Poza tym przewodnik ten był drukowany w Poznaniu, a inicjatorej jego wydania był namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego, książę Antoni Henryk Radziwiłł. Wiąże się to z faktem, że Radziwiłł posiadał swoją rezydencję w Ciszycy koło Kowar, a wydanie tego przewodnika służyło propagowaniu piękna śląskich gór wśród swoich rodaków. I nic tu ma do rzeczy, że był namiestnikiem podległym królowi Prus, bowiem był Polakiem.

Jeszcze wcześniej Stanisław Staszic w swym dziele "O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski", pisze o Karkonoszach: "Welikońskie góry pierworodne leżą w Xięstwie Jaworskiem, mil 10 wzdłuż, a około mil 6 mają w szerz. Tu są naidawnieisze osady Serbow, i Wendenczykow, narodow Sławiańskich." Spójrz na fragment mapy Staszica:



Polacy trudnili się przewodnictwem po Karkonoszach już w XVIII wieku. Pierwsi z nich byli - jakby to dziś określono - "dzikimi przewodnikami", ponieważ nie posiadali sformalizowanych uprawnień ani nie przynależeli do żadnej organizacji przewodnickiej. Tam działali pierwsi polscy przewodnicy (WCZEŚNIEJ NIŻ W TATRACH!!!), spośród których tylko nieliczni weszli również w skład założonej w 1817 r. pierwszej na świecie organizacji grupującej przewodników. Od 1785 r. oprowadzał turystów Jerzy Suchodolski, w XIX w. Jan Gruszczewski i Walenty Grzała.

Walenty Grzała, o którym pisze w swych pamiętnikach Zygmunt Bogusz Stęczyński, nazywa go już przewodnikiem. Miało to miejsce w latach 1844-45. Nie był on jednak przewodnikiem mianowanym lecz "dzikim". Starosta powiatowy w Jeleniej Górze miał bowiem zalecenie, by do Korpusu Przewodników nie trafiali Polacy. Twierdzenie, że język polski nie był tam znany i używany jest po prostu poważnym przekrętem.

Jeszcze jedna kwestia. Co sądzisz na temat poglądów niektórych działaczy SKPS w podanym przykładzie pomnika św. Jana Nepomucena w Cieplicach: Ważniejsze jest rozwodzenie się na temat warsztatu i biografii Jerzego Leonarda Webera, który wykonał figurę w swoim warsztacie w innym miejscu, czy też warto przede wszystkim zwrócić uwagę na osobę fundatora i autora wierszowanej inskrypcji - Rafała Gurowskiego, starostę Wschowy i kasztelana Poznańskiego oraz okoliczności tej fundacji a także na inne fakty i unikatowe zabytki związane z obecnościa Polaków w regionie podkarkonoskim?



Rafał Gurowski na portrecie trumiennym w kościele we Wschowie

Sugerowanie mi jakichś rzekomych kłopotów z zachowaniem odbieram jako próbę przeciwdziałania ujawnianiu przeze mnie Waszych prusofilskim tendencji w krajoznawstwie i niewygodnych Wam faktów, świadczących o historycznych związkach regionu Sudetów z Polską.

Pozdrawiam
Lech

Warto wiedzieć, że turystyka górska Polaków zrodziła się nie w Karpatach, a właśnie w Sudetach. Nie bez powodu piewsze polskie przewodniki górskie były właśnie przewodnikami sudeckimi. Przewodniki górskie po Karpatach nie mogły pojawić się wcześniej, zbyt bowiem nikły był stopień rozwoju polskiej turystyki górskiej na przełomie XVIII i XIX wieku, zwłaszcza po Tatrach i Beskidach, bowiem trwało jeszcze tych gór turystyczne odkrywanie...

Pozwolę sobie w tym miejscu zamieścić artykuł - szkic do wzajemnych związków Wielkopolski i Wielkoplan z Sudetami.

Motto:
Jeśliś kochał, walczył, wierzył,
Poznał prawdę, gonił chmury.
Przebrnął morze, świat przemierzył,
Poznaj jeszcze śląskie góry.
(nie Wincenty Pol)
- zapis Gracjana Kościńskiego z Wrocławia i Wacława Grodzkiego z Poznania w księdze pamiątkowej schroniska "Nad Śnieżnymi Kotłami" 20 grudnia 1912 r.

Wzajemne związki Wielkopolski z Sudetami wydają się być odwiecznymi. Z całą pewnością sięgają one początków państwowości polskiej. Górskie przełęcze Sudetów musieli pokonać przybywający z Czech do kraju Polan (Wielkopolski) pierwsi chrześcijańscy misjonarze, w tym Wojciech, biskup Pragi spokrewniony ze znakomitym czeskim królewskim rodem Przemyślidów. Wcześniej zapewne przemierzali te góry wysłannicy polskiego księcia do Czech. Niewątpliwie tą samą, najbliższą drogą wiodącą przez Sudety, zwane Górami Czeskimi (Montes Bohemiae), dociera do Poznania ze swą świtą czeska księżniczka Dobrawa, żona księcia Mieszka I.

W 1038 r. przez Sudety przechodzi czeski książę Brzetysław I ze swoimi wojskami na wyprawę wojenną do Polski. Ludność zamieszkującą okolice grodu Giecz koło Gniezna, który poddał się nie mogąc wytrzymać siły natarcia jego wojsk, książę zabiera z sobą w powrotną drogę do Czech i osiedla koło Domaźlic, gdzie od Giedczan pochodzi miejscowość Hědčany (o tym fakcie wzmiankował czeski kronikarz Kosmas). Cała ta ludność musiała pokonać daleką drogę wiodącą z pewnością przez Sudety. W 1110 r. przekroczył Sudety Bolesław Krzywousty zaskakując nie spodziewających się jego ataku z tej strony Czechów.

Z kolei w XV w. wędrują przez Sudety do Wielkopolski poszukujący schronienia przed prześladowaniami czescy husyci, a później bracia czescy. Ze wsi Bílá Voda, leżącej u podnóża Karkonoszy, wyrusza w drogę do wielkopolskiego Leszna w roku 1628 znakomity czeski pedagog Jan Amos Komensky. Długo by tu można wymieniać kolejne przykłady emigracji ludności i wędrówek przez Sudety między Czechami a Wielkopolską.

Jak dowodzą źródła pisane, przede wszystkim listy i pamiętniki, Wielkopolanie począwszy od XVIII w. zaczęli coraz liczniej przyjeżdżać w Sudety, jako kuracjusze uzdrowisk. Tutaj leczyli się, udzielali się w życiu towarzyskim, ale także zwiedzali okolice, poznawali sposoby gospodarowania ówczesnych właścicieli tych ziem, niejednokrotnie ze zdumieniem dowiadywali się o ich polskim piastowskim rodowodzie.

Osobną grupę, z cała pewnością mniej liczną, stanowili, przybywający na Dolny Śląsk z obowiązku wielkopolscy rękodzielnicy, podwyższający swoje kwalifikacje przez tzw. wędrówki czeladnicze (w 1832 r. pruskim przepisem zniesione). Tradycja tych wędrówek dotrwała prawie do I wojny światowej. Jako przykład mogą tu posłużyć wojaże po Europie, zakończone pobytem w... Kłodzku, poznańskiego introligatora Stanisława Haremzy, opisane w książce "Poznańskie wspominki. Starzy poznaniacy opowiadają" (Poznań, 1960).

Do dziś zachowały się, wprawdzie nieliczne, zabytki związane z pobytem niektórych Wielkopolan w Sudetach, jak np. cokół pomnika św. Jana Nepomucena w Cieplicach Śl., ufundowany w 1758 r. przez Rafała Gurowskiego, kasztelana poznańskiego i starostę Wschowy. Jednym z takich znakomitych zabytków, potwierdzających związki Wielkopolan ze śląskimi górami, jest także pomnik Wincentego Priessnitza w Poznaniu.



Barokowy pomnik św. Jana Nepomucena w Cieplicach Śl.
ustawiony na cokole ufundowanym przez Rafała Gurowskiego
- kasztelana poznańskiego i starostę wschowskiego

Niezbitym dowodem pobytu i wędrówek Wielkopolan po Sudetach, pozostały wpisy w księgach pamiątkowych schronisk, m.in. Śnieżki. To właśnie z tych, często lakonicznych zapisków, wiemy dziś, że w Górach Ryfeyskich (bo tak kiedyś nazywano Sudety) gościli ludzie tej miary co: Józef Wybicki (1747-1822) - generał w legionach Dąbrowskiego, wojewoda i senator, twórca naszego hymnu narodowego; Teofil Wolicki (1767-1829) - arcybiskup poznański, obrońca narodowego charakteru kościoła polskiego, inicjator budowy Złotej Kaplicy w katedrze poznańskiej - miejsca spoczynku doczesnego naszych pierwszych władców z linii piastowskiej: księcia Mieszka I i króla Bolesława Chrobrego; hrabia Edward Raczyński (1786-1845) z podpoznańskiego Rogalina, inicjator budowy wspomnianej Złotej Kaplicy, fundator pierwszej publicznej biblioteki w Wielkopolsce nazwanej imieniem jego rodu; Hipolit Cegielski (1813-1868) - profesor języka polskiego, łaciny i greki w słynnym poznańskim Gimnazjum Św. Marii Magdaleny, ceniony współpracownik i redaktor znaczących pism poznańskich, kupiec i pionier przemysłu wielkopolskiego, wiceprezes Towarzystwa Naukowej Pomocy oraz Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu, oraz wielu innych bardziej lub mniej znaczących Wielkopolan.

Wzniosłe przeżycia estetyczne w górach, przywoływały im nierzadko na myśl dawną świetność Rzeczypospolitej, prowokowały do rozważań o sprawach ogólnoludzkich i wyrażania uczuć patriotycznych, w tym żalu nad rozdartą rozbiorami Ojczyzną. Niemałe wrażenie na księciu Antonim Radziwille (1775-1833) - Namiestniku Wielkiego Księstwa Poznańskiego i kompozytorze, musiały wywołać Karkonosze oglądane od strony Jeleniej Góry i niewysokie, lecz malownicze Wzgórza Łomnickie rozłożone wzdłuż Kotliny Jeleniogórskiej, skoro w 1824 r. nabył on od rodziny pruskiego namiestnika Śląska von Hoyma posiadłość Ciszyca (wówczas Ruhberg) w pobliżu Kowar - mały folwark z empirowym pałacykiem z początku XIX w. oraz pozostałości zameczku myśliwskiego w typie romantycznej pseudoruiny, wzniesionego około 1790 roku na szczycie wzgórza dziś zwanego Radziwiłłówką (463 m n.p.m.), z przeznaczeniem na letnią rezydencję. Tu jego córka - Eliza, zwana zasłużenie "Aniołem z Ciszycy" z racji urody, zdolności malarskich i muzycznych, a nade wszystko wielkiej dobroci, zwłaszcza dla okolicznych biednych wieśniaków, przeżyła w latach 1822-1830 swoją pierwszą i jedyną, autentyczną i tragiczną miłość do pruskiego następcy tronu Wilhelma, późniejszego króla Prus i cesarza niemieckiego. Po przedwczesnej śmierci Elizy w 1834 r., posiadłość odziedziczyła jej siostra - Wanda Czartoryska. W posiadaniu rodziny Czartoryskich Ciszyca pozostawała do 1927 r.



Ruina zameczku myśliwskiego na wzgórzu Radziwiłłówka koło Kowar

Wspomnieć należy, że Eliza Radziwiłłówna zasłużyła się dla innego jeszcze miejsca w Sudetach. W 1820 r. w Lądku Zdroju, w miejscowym “Hotelu de Pologne", będącym własnością jej rodziców, założyła ona bibliotekę z m.in. polskim księgozbiorem, z myślą o rodakach przybywających do wód.

W XIX w. trzykrotnie przebywał w Sudetach zasłużony Poznańczyk - dr Karol Marcinkowski (1800-1846) - ofiarny lekarz i społecznik, inicjator założenia spółki akcyjnej "Bazar" wspomagającej polską przedsiębiorczość w silnie wówczas germanizowanej Wielkopolsce oraz Towarzystwa Naukowej Pomocy dla Młodzieży Wielkiego Księstwa Poznańskiego.

Po raz pierwszy Marcinkowski zmuszony był udać się do Szczawna Zdroju (wówczas Bad Salzbrunn) w 1820 r. w sierpniu w trakcie studiów medycznych na uniwersytecie w Berlinie, po przebytym "katarze płuc".

Po raz drugi dr Marcinkowski przebywał w Sudetach pod przymusem. Za czynny udział w powstaniu listopadowym, decyzją króla Prus został skazany w 1836 roku na karę 3-miesięcznego pobytu w twierdzy w Świdnicy (była to kara złagodzona w wyniku interwencji naczelnego prezesa prowincji Eduarda von Flottwella). Odbywanie kary dr "Marcin" rozpoczął 1 sierpnia 1837 r. Początkowo rzeczywiście mieszkał w murach twierdzy, ale później jej komendant na polecenie płk. Willisena pozwolił mu na przebywanie po 6 godzin dziennie w mieście, w prywatnej kwaterze. Marcinkowski pisał tu rozprawę naukową, prowadził ożywioną korespondencję i przyjmował odwiedzających go przyjaciół i znajomych przebywających na leczeniu w Szczawnie Zdroju. Odbywanie kary zostało przerwane na czas epidemii cholery w Poznaniu, po czym Marcinkowski zmuszony był powrócić do Świdnicy. Po prośbie wystosowanej przez magistrat miasta Poznania do króla Prus o uwolnienie dr "Marcina", 17 grudnia 1837 r. zwolniono go od reszty kary.

Pod przymusem przebywali też w Twierdzy Kłodzkiej inni Wielkopolanie. Za udział w Powstaniu Styczniowym na mocy wyroku sądu pruskiego w 1864 roku osadzeni zostali: Wacław Koszutski - adiutant gen. Taczanowskiego, Walerian Hulewicz - uczestnik walk w okresie Wiosny Ludów, mianowany w 1863 roku przez Rząd Narodowy podczas Powstania Styczniowego komisarzem w powiecie wrzesińskim, Stanisław Sczaniecki - działacz towarzystw rolniczych, współredaktor pisma "Ziemianin", absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, Włodzimierz Wolniewicz - publicysta i działacz gospodarczy (skazany na karę śmierci i objęty później amnestią), ziemianin Erazm Wolniewicz i ks. Jan Rymarkiewicz.

W 1873 roku w murach Twierdzy Kłodzkiej został uwięziony przez władze pruskie ks. Augustyn Szamarzewski, wybitny działacz społeczno - gospodarczy.

Wracając do postaci dr. Marcinkowskiego po raz trzeci przebywał w Sudetach, po przebytej ciężkiej chorobie, kiedy gościł na kuracji w Dusznikach (wtedy Reinerz) w 1842 r., od maja do lipca. Około 20 lipca tego samego roku wyjechał do Cieplic (Warmbrunn) na kurację przeciwreumatyczną.

Pobyt w uzdrowisku dolnośląskim dla majętniejszych osób z Wielkopolski nie był zbyt poważnym wydatkiem i tak np. w 1842 r. Bibianna Moraczewska (1811-1887) - autorka poczytnych w owych latach powieści, za dwumiesięczny pobyt w Polanicy (wówczas Aldheide) zapłaciła przeszło 100 talarów.

Niektórzy Wielkopolanie, ujęci pięknem Sudetów, pozostali w nich do końca swego życia, jak dr Aleksander Ostrowicz (1839-1903), rodem z Gostynia Wlkp., od 1875 r. przez blisko 30 lat ordynujący w sanatorium "Thalheim" (w wolnym tłumaczeniu: "Dom w dolinie") w Lądku Zdroju (wtedy Bad Landeck), wspólnie ze swoją żoną Klarą - pielęgniarką. "Dom w dolinie" stał otworem dla tych rodaków, których stać było na leczenie w Lądku.

Z inicjatywy dr. Ostrowicza i dr Wehse powstało w Lądku Towarzystwo Upiększania Miasta. Ostrowicz zajmował się także turystyką, byt członkiem lądeckiej sekcji kłodzkiego Towarzystwa Górskiego (GGV - Glatzgebirgs-Verein), od jego założenia tj. od 1881 r. pełnił w nim funkcje skarbnika, zastępcy skarbnika i członka zarządu.

Ostrowicz utrzymywał stałe kontakty ze środowiskiem poznańskich medyków. W latach 1892-1899 w sezonach letnich praktykował w Lądku ceniony wówczas w Poznaniu lekarz Józef Pomorski (1861-1932), chirurg i ginekolog, a od 1897 r. leczył tu także dr Antoni Chłapowski, również z grodu Przemysława.

Dr Ostrowicz w sezonach zimowych ordynował w San Remo (nadmorskie uzdrowisko we Włoszech w Ligurii na Riviera di Ponente nad Morzem Liguryjskim), co dla nas stanowi dziś dodatkowe potwierdzenie poziomu i rzetelności jego praktyki lekarskiej.

Dzielem życia Ostrowicza - turysty stał się 200-stronicowy przewodnik po Lądku Zdroju i okolicach, wydany przez niego własnym nakładem w Poznaniu w 1881 r. u J. I. Kraszewskiego i Wł. Łebińskiego - "Landek w Hrabstwie Kłodzkiem w Szląsku. Podręcznik informacyjny dla gości kąpielowych". Publikację tę Ostrowicz zadedykował prof. Ottonowi Spielbergowi - swojemu nauczycielowi akademickiemu z uniwersytetu we Wrocławiu.



Strona tytułowa polskiego przewodnika po Lądku

W 110-lecie edycji tego przewodnika, członkowie Klubu Sudeckiego PTTK im. dra Aleksandra Ostrowicza w Poznaniu, postanowili uczcić zasługi "ojca polskiej turystyki górskiej" na Ziemi Kłodzkiej przez umieszczenie tablicy pamiątkowej. Niestety, ówczesne władze Lądka Zdroju i Stronia Śląskiego, po kolei odmówiły zgody na jej lokalizację. Historia surowo oceni kiedyś ludzi małych duchem za brak szacunku dla patriotyzmu i rzetelnej pracy prekursorów naszej europejskiej obecności w Sudetach już w XIX w. Ostatecznie tablica ta została w rok później umieszczona w Muzeum Ziemi Kłodzkiej.

Osobą, która w Lądku połączyła czasy stare z obecnymi, była krewna dra Ostrowicza - Maria Sierpińska (1866-1950) - rodem z Leszna Wielkopolskiego, która prześladowana przez władze pruskie za nauczanie w języku polskim straciła pracę i znalazła ją ponownie pod koniec lat osiemdziesiątych w sanatorium "Dom w dolinie". Sierpińska w lalach 1906-1933 prowadziła własny pensjonat "Polonia" w Lądku, zabrano go jej po dojściu do władzy hitlerowców.

Po wojnie, w polskim już Lądku, niestety również nie mogła prowadzić swego pensjonatu. Zmarła zapomniana przez wszystkich w 1950 roku. Miejscem jej spoczynku stał się, podobnie jak i dla małżeństwa Ostrowiczów, tzw. Nowy Cmentarz przy ul. Śnieżnej w Lądku.



Tablica dr. Aleksandra Ostrowicza na Nowym Cmentarzu w Lądku

Innym Wielkopolaninem, związanym z Sudetami, był ordynujący od roku 1892 w Dusznikach dr Władysław Stan - specjalista chorób płuc i laryngolog. W czasie jego wieloletniego pobytu, dzięki przychylności magistratu Dusznik, założono małą bibliotekę dzieł polskich i czytelnię polskiej prasy. Pytania o to jak długo dr Stan leczył w Dusznikach i czy pozostawał w nich do końca życia - na razie muszą pozostać bez odpowiedzi.

Opisy piękna sudeckich gór, relacje z kurortów, a później – reklamy pensjonatów, pojawiały się na łamach XIX-wiecznej prasy wielkopolskiej ze szczególnym nasileniem w sezonach letnich,

W poznańskiej "Gazecie Polskiej" w 1849 r. ukazywały się fragmenty powieści Julii Molińskiej - Woykowskiej (1816-1851) - "Z Kudowy". W całości powieść ukazała się w Poznaniu w 1850 r., a autobiograficzny wstęp do niej wiązał się z pobytem Woykowskiej w Kudowie w 1845 r. Woykowska była poetką, publicystką, powieściopisarką i autorką utworów dla dzieci Wspólnie z mężem - Antonim Woykowskim redagowała jeden z najlepszych polskich periodyków doby romantyzmu - poznański "Tygodnik Literacki".

Korespondencję z sudeckich zdrojów zamieszczały ukazujące się w stolicy Wielkopolski: “Dziennik Poznański" (w rubryce “Echa z wód") oraz “Kurier Poznański".

Wymownym świadectwem zainteresowania Wielkopolan Sudetami, były przewodniki i broszury wydawane w XIX i XX w. w Poznaniu, po II wojnie światowej dołączyły do nich opracowania popularnonaukowe i naukowe.

Relacje podróżnicze Wielkopolanina rodem z Piły – Stanisława Staszica, zawarte w jego pracy: "O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski", wydanej w 1815 r., w której opisuje również Sudety, były bardzo cenne i wykorzystywano je w roli informacyjno – przewodnikowej. Z tego też powodu niektórzy uważają jego dzieło za bezpośredniego protoplastę dzięwiętnastowiecznych i późniejszych polskich przewodników górskich.

Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XIX w. dwukrotnie wydano w Poznaniu, objaśniony z niemieckiego przez Wielkopolanina Jana Kołodziejowskiego, przewodnik w postaci opisu litografii Karola Mattisa – właściciela drukarni w Kowarach – "Olbrzymie góry...". Była to pierwsza, przeznaczona dla Polaków, edycja przewodnika po Karkonoszach, który równocześnie można uznać za najstarszy wydany w języku polskim przewodnik górski.



Strona tytułowa unikatowego pierwszego polskiego przewodnika po Karkonoszach

W 1878 (?) i 1880 r. wydano w Poznaniu niewielki druk autorstwa Gottbolda Scholtza “Chudoba..." popularyzujący walory i możliwości kuracyjne Kudowy. Było to kolejne tłumaczenie z niemieckiego.

W 1881 r. wspomniany wyżej dr Ostrowicz wydał swój przewodnik po Lądku Zdroju i okolicach.

Z 1894 r. pochodziła 32-stronnicowa broszura reklamująca zdrój dusznicki – “Kąpiele w Reinerz...", przy czym inicjatywa wydania tej publikacji wyszła od władz miasta Dusznik, a konkretnie – od bardzo przychylnego Polakom burmistrza Paula Denglera. Druk ten ukazał się w Poznaniu u Fr. Chocieszyńskiego.

W 1914 r. w tym samym mieście wydrukowano informator o Polanicy – “Altheide. Wody kuracyjne..."

Okres I wojny ze względów zrozumiałych wpłynął na zmniejszenie liczby Wielkopolan przybywających w Sudety. O ustawicznym napływie Polaków – w tym Wielkopolan – do uzdrowisk sudeckich po zakończeniu wojny świadczyło zatrudnienie w nich lekarzy – ich ziomków, którzy ordynowali jeszcze do lat trzydziestych. Wcześniej, bo w latach dwudziestych, różne instytucje niemieckie na Dolnym Śląsku rozpoczęły zabiegi w celu pozyskania polskich turystów. Publicyści dolnośląscy apelowali do ówczesnych władz rejencji o utrzymywanie bliższych kontaktów z Polską, domagali się ułatwień komunikacyjnych, celnych i dewizowych. M.in. sprawę tę podniósł w 1928 r. organ prasowy uzdrowisk dolnośląskich. W takiej sprzyjającej z początku atmosferze w latach 1914-1933 w Polanicy prowadziła swój pensjonat “Willa Chartotte" w pobliżu domu zdrojowego i łazienek, Wielkopolanka – mecenasowa Gładyszowa z Szamotuł. Jak można sądzić, takich pensjonatów polskich w Sudetach było wówczas więcej.

Okres hitleryzmu położył tamę przyjazdom Wielkopolan w Sudety. Polaków zamieszkujących wówczas w Sudetach spotykały szykany, podobnie byli traktowani nieliczni przyjezdni.

W tym złowieszczym czasie, w Wielkopolsce, w zaciszu Winnej Góry, jakby na przekór temu co miało wkrótce nadejść, pisał swoje prace na temat nazw miejscowych Słowiańszczyzny Zachodniej ks. prof. Stanisław Kozierowski (1874-1949) – historyk i onomasta z Uniwersytetu Poznańskiego. Wcześniej, bo w 1900 r., również Wielkopolanin – Józef Mycielski napisał swoją pracę na temat pierwotnych nazw słowiańskich na Śląsku Pruskim. Obu autorów możemy więc dziś uważać za prekursorów obecnego nazewnictwa polskiego w Sudetach.

Przedwojenny prezydent Poznania Cyryl Ratajski (1875-1942) wg relacji jego syna Ziemowita kilkakrotnie przebywał na Śnieżce. Ratajski dążył do zacieśnienia stosunków polsko-czeskich, i to od dawna. Należał bowiem wraz z żoną Stanisławą do współzałożycieli Towarzystwa Polsko-Czechosłowackiego w Poznaniu (1925). Za działalność na rzecz zbliżenia tych dwóch narodów nadano mu członkostwo honorowe Towarzystwa, a w roku 1929 otrzymał od rządu czeskiego komandorię Orderu Białego Lwa. Nie trzeba tu wielkiej wyobraźni, aby sobie dopowiedzieć, że jego kontakty z Czechami z pewnością miały miejsce m.in. podczas ulubionych wędrówek po Sudetach i kilkukrotnych wejść na Śnieżkę. W jednym z jego przemówień czytamy: "Tworzy się potężna – jak potężną jest zawiść i nienawiść – koalicja państw rzekomo pokrzywdzonych traktatem wersalskim, sojusz ten zawiera się – jeśli już nie jest zawarty – w moc złowrogą, zagrażającą pokojowi europejskiemu. Nawała ta na widnokręgu już jest widoczna, rośnie z siłą nadciągającej burzy i wyładuje się niechybnie nad narodami czeskim i polskim. Biada Czechom i Polakom, jeśli nie dojrzą grozy bezpośrednio nad nimi wiszącej; biada im, jeśli poprzez najlepsze chęci pokojowe nie dostrzegą dość wcześnie zarzewia pożaru (...)" (z przemówienia na akademii w dniu 28.X.1932).

Tymczasem nadszedł rok 1933 – na Dolnym Śląsku i Śląsku Opolskim rozpoczęło się likwidowanie nazw pochodzenia słowiańskiego.

Kiedy wybuchła II wojna światowa, a wraz z nią nastała okupacja, Wielkopolanie już nie jako turyści i kuracjusze, lecz jako więźniowie III Rzeszy, spoglądali na Sudety z rozsianych tu oflagów, stalagów, więzień, obozów pracy i obozów koncentracyjnych. Staraniem dr. Zenona Szymankiewicza, historyka i krajoznawcy z Poznania, wielkiego miłośnika Ziemi Kłodzkiej, upamiętniono więzionych w czasie hitlerowskiej okupacji w Kłodzku Poznaniaków umieszczając na murze Twierdzy Kłodzkiej monumentalną tablicę z polskim orłem.

W czasie okupacji byli pracownicy Uniwersytetu Poznańskiego utworzyli na terenie Generalnego Gubernatorstwa konspiracyjny Uniwersytet Ziem Zachodnich (UZZ). Pod względem politycznym dążenia te inspirowała założona jesienią 1939 r. w Poznaniu organizacja podziemna pod nazwą “Ojczyzna". Pod jej patronatem niejako próbowano kontynuować działalność Związku Obrony Kresów Zachodnich, Polskiego Związku Zachodniego (działał od 1934), Zachodniej Agencji Prasowej i innych poznańskich stowarzyszeń przedwojennych. Członkowie “Ojczyzny" brali udział w konspiracyjnej działalności krajowych agend polskiego rządu na emigracji, a szczególnie Departamentu Informacji i Propagandy Delegatury Rządu na Kraj. W listopadzie 1942 r. przystąpiono do wydawania miesięcznika konspiracyjnego “Ziemie Zachodnie Rzeczypospolitej". Pismo to powstało z inicjatywy Kiryła Sosnowskiego (ps. “Konrad"). Redagował je Aleksander Rogalski (ps. “Remigiusz"). Już w pierwszym numerze pisma sformułowano program rewindykacji ziem macierzystych Polski. Nawiązano w nim do pojęcia określonego przed wojną przez Zygmunta Wojciechowskiego (1900-1955) – historyka państwa i prawa, członka ZOKZ. Wśród wydawnictw konspiracyjnych UZZ znalazła się m.in. mapka przyszłej postulowanej zachodniej granicy Polski z wyraźnym oznaczeniem granicy południowej opartej o Sudety.

Po 1945 roku Dolny Śląsk i Śląsk Opolski, a wraz z nimi Sudety wróciły do Polski. W założonym po wojnie w Poznaniu Instytucie Zachodnim dziedziną zainteresowań naukowych stała się m.in. problematyka ziem odzyskanych, Z pionierskich przedwojennych prac ks. prof. Kozierowskiego skorzystała komisja nazewnicza pod przewodnictwem prof. Rosponda, niestety nie zawsze jednak ściśle oddając dawne sudeckie miana.

Lata powojenne zaznaczyły się licznymi wyjazdami Wielkopolan na Ziemie Zachodnie w celu ich zaludnienia i zagospodarowania. Pierwsza wycieczka PBP “Orbis" z Poznania zorganizowana w 1946 r., obrała sobie za cel Dolny Śląsk, w tym zwiedzano Jelenią Górę i Kłodzko.

Wart wzmianki jest fakt wydania pierwszego powojennego "Przewodnika po Karpaczu i okolicy" (Jelenia Góra 1948), napisanego społecznie przez Wielkopolanina rotmistrza Stanisława Kazimierza Taczaka, syna gen. bryg. Stanisława Taczaka (1874-1960) – pierwszego Naczelnego Dowódcy Powstania Wielkopolskiego; przed wojną oficera kawalerii, w czasie wojny żołnierza AK, a po wojnie – jednego z pierwszych "gazdów" z Karpacza, wicedyrektora uzdrowiska, założyciela Biura Obsługi Ruchu Turystycznego i współzałożyciela Pogotowia Górskiego w Karpaczu, delegata Polskiego Związku Narciarskiego. Gen. Taczak, mimo sędziwego wieku, przyjeżdżał do syna do Karpacza na wypoczynek.

Pierwszą powojenną pionierską pracę naukową obejmującą sporą część Sudetów był "Dolny Śląsk" pod red. Kiryła Sosnowskiego i Mieczysława Suchockiego, wydany przez Istytut Zachodni w Poznaniu w 1948 r. Napisanie tej książki poprzedziła ekspedycja naukowa pod kierownictwem profesora Uniwersytetu Poznańskiego dr. Zdzisława Kaczmarczyka (1911-1980). Ekspedycja przebyła samochodami 6000 km (!). Jeszcze dziś zwraca uwagę czytelnika staranna, jak na ówczesne możliwości, szata edytorska, liczne bardzo wyraźne zdjęcia i wiele interesujących rycin. Razem oba tomy liczyły 1004 strony (!). Załączniki stanowiły mapy i plany oraz drzewo genealogiczne Piastów Śląskich.

Mniejszą – wschodnią część Sudetów objął również 2-tomowy "Górny Śląsk", kolejna praca zbiorowa wydana przez Instytut Zachodni w Poznaniu, w tej samej co "Dolny Śląsk" serii "Ziemie Staropolskie" pod red. Zygmunta Wojciechowskiego.

Od 1945 r. Instytut Zachodni wydaje "Przegląd Zachodni". W 1962 r. wydano w Poznaniu "Bibliografię Ziem Zachodnich 1945-1958" autorstwa F. Czarneckiego. Dający się zaobserwować po roku 1960 spadek ilości publikacji wydawanych w Poznaniu poświęconych Sudetom, można wytłumaczyć rozwojem i wzrostem znaczenia wrocławskiego ośrodka naukowego (Uniwersytet Wrocławski, "Ossolineum") oraz ośrodków regionalnych takich jak: Jelenia Góra, Wałbrzych i Kłodzko, a także wydawaniem literatury przewodnikowej związanej z Sudetami przez Wydawnictwo "Sport i Turystyka" w Warszawie, a później także przez Wydawnictwo PTTK "KRAJ" w Warszawie i Krakowie.

W powojennej prasie wielkopolskiej tematyka sudecka gości na łamach: "Głosu Wielkopolskiego" w artykułach red. Leszka Adamczewskiego, bądź w zamieszczanych przedrukach z prasy dolnośląskiej - "Gazety Poznańskiej", "Expressu Poznańskiego" i "Wprost".

Nie sposób pominąć milczeniem twórczości literatów poznańskich, nawiązującej tematycznie do Sudetów. Jednym z pierwszych powojennych zbiorów były poezje Franciszka Fenikowskiego i Leszka Golińskiego - "Odra szumi po polsku", wydane w Poznaniu w 1946 r. W latach późniejszych do tematyki sudeckiej nawiązywali w swoich utworach: Łucja Danielewska, Jerzy Grupiński i Edmund Pietryk.

W sztuce motywy sudeckie pojawiały się m.in. w akwarelach Henryka Derwicha, rozmiłowanego w Kłodzku, znanego w Poznaniu ze swych dowcipnych rysunków i karykatur na łamach "Exspressu Poznańskiego", a także w pracach olejnych ostatniego przedstawiciela zasłużonego wielkopolskiego rodu Mielżyńskich - Karola.

Wielkopolanie z wielkim mozołem odbudowują zabytki w Sudetach m.in. zamek Marianny Orańskiej, projektu wybitnego architekta niemieckiego XIX w. Karla Friedricha Schinkla w Kamieńcu Ząbkowickim. Dzieje się to za sprawą dr Włodzimierza Sobiecha z Poznania, wspomaganego przez sponsora - Polaka zamieszkałego w Anglii. Niestety, lokalna społeczność Kamieńca Ząbkowickiego jakby zazdrościła Sobiechowi i starają się jemu tą odbudowę na wszelkie sposoby utrudnić.

Dzięki inicjacjatywie wspomnianego tu wcześniej dr. Zenona Szymankiewicza zabezpieczono i odrestaurowano zabytkowy duży dwór z XVIII w. w Różance k. Międzylesia, gdzie dziś znajduje się ośrodek wypoczynkowy. Za tą i inne cenne inicjatywy wyróżniony został przez lokalne władze medalem "Za Zasługi dla m. Kłodzka i Ziemi Kłodzkiej".

W całej historii turystyki w Sudetach, znaczącą grupę kuracjuszy, wczasowiczów i turystów górskich - stanowili i stanowią do tej pory Wielkopolanie. Bez nich wiele podsudeckich miejscowości nawet w pełni sezonu świeciłoby pustkami. W gronie przewodników sudeckich i ratowników GOPR-u można też doszukać się Wielkopolan.

Co mamy dzisiaj? Dookoła kryzys w pełni. Wyjazdy w góry dla wielu turystów stały się luksusem. Drży w posadach PTTK, dawno już sprzedano schronisko PTTK "Na Szrenicy", wzorcowy przykład 25-letniego "remontu"... Zagrożony jest los wielu schronisk, nie tylko w Sudetach.

Wielkopolanie dali przykłady działań na rzecz turystyki w Sudetach. Np. w 1989 r. w Poznaniu przy Oddziale PTTK Winogrady-Piątkowo powołano Klub Sudecki PTTK im. Aleksandra Ostrowicza. W 1989 r. Klub Górski z Leszna Wlkp. odremontował wiejską chałupę w Spalonej w Górach Bystrzyckich i urządził w niej stację turystyczną. Podobnie, jak przez wiele lat poprzednich, Akademicki Klub Górski "Halny" PTTK Politechniki Poznańskiej, prowadzi bazę namiotową przy Jaskini Radochowskiej w Górach Złotych w pobliżu Radochowa. W Poznaniu ukazywał się "Kurier Ryfejski" - biuletyn poświęcony Sudetom. Oprócz stojących na dobrym poziomie artykułów o tematyce historycznej, istotne i przydatne pewnemu kręgowi odbiorców tej broszury, były w tamtym okresie, kiedy internet nie był powszechnie dostępny, szczególnie najświeższe wiadomości na temat aktualności turystycznych i nowości krajoznawczych z terenu Sudetów.

Duże zainteresowanie Sudetami od szeregu lat wykazuje Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej PTTK i inne kluby górskie istniejące w Wielkopolsce, które organizują dla swych członków wycieczki szkoleniowe, coroczne zloty, spotkania i różne imrezy turystyczne na terenie Sudetów oraz otwarte prelekcje poświęcone tymże górom.

Pora już kończyć ten kalejdoskop wielkopolsko - sudeckich związków wzajemnych na przestrzeni dziejów. Temat nie został wcale wyczerpany, a wiele wątków - nie poruszono. Historia udziału Wielkopolan i Wielkopolski w dziejach Sudetów nadal oczekuje pełnego opracowania.

U podnóża śmiało wyrastających z Kotliny Jeleniogórskiej i imponujących swym ogromem wschodnich grzbietów Karkonoszy z górującą nad nimi Śnieżką, w Ciszycy koło Kowar, stoi urokliwie położony lecz mocno zaniedbany pałac. Przez długi czas, wraz z otaczającym go parkiem, stanowił scenerię niezwykłych wydarzeń opisanych w literaturze.

Początek wieku XIX to czas romantyzmu. Europa oszalała na punkcie turystyki i romantycznego krajobrazu. Karkonosze nadawały się do tego wprost znakomicie. Dlatego u podnóża tych gór nie brakowało letnich rezydencji. Zjeżdżała do Kotliny Jeleniogórskiej pruska arystokracja wraz z dworem królewskim na czele.

Pałac w Ciszycy (wówczas Ruhbereg) został zbudowany na początku XIX wieku dla namiestnika Śląska hr. Carla Georga von Hoyma. W 1824 roku pałac ten zakupił namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego, książę Antoni Henryk Radziwiłł [1] wraz z otaczającym go parkiem i romantycznym zameczkiem myśliwskim zbudowanym w formie pseudoruiny na pobliskim wzgórzu, zwanym obecnie Radziwiłłówką. Razem z rodziną przyjeżdżał on tam głównie latem.



Ruina zameczku myśliwskiego na Radziwiłłówce w Ciszycy

Antoni Radziwiłł z Wielkopolski do Ciszycy nie miał daleko, więc bywał tam stosunkowo często. Cała rodzina Radziwiłłów bardzo polubiła swoje miejsce w Karkonoszach. Księżna Luiza, żona Antoniego, wraz z córkami Elżbietą i Wandą spędzali tam lato. Często zdarzały się tu towarzyskie wizyty przyjaciół. W wydanym w Poznaniu polskim przewodniku propagującym wędrówki po Karkonoszach znalazła się propozycja wycieczki ze zwróceniem uwagi na rezydencję Radziwiłłów w Ciszycy: "Chcąc ze Szmideberga udać się w podróż na góry, można z dwóch ścieżków iedną obrać; iedna prowadźi do przyiemney, o 3/4 mile od miasta odległey wioski Buszvorwerk ku Szteinseifen: druga idźie wzdłuż miasta, koło plantacyów, gdzie Jey Królewiczowska Imci Xiężna pruska Louiza, godna małżónka J.O.Xięcia Radziwiłła latową porą przebywa ..." Robiono również wypady do sąsiednich posiadłości zaprzyjaźnionych arystokratów.



Widok na Karkonosze spod wzgórza Radziwiłłówka

Księżniczka Elżbieta, zwana przez najbliższych Elizą, bardzo lubiła piesze wycieczki. Była ona bardzo dzielną i wytrwałą dziewczyną. Gdy większość arystokracji jej czasów pokonywała wzniesienia noszona w lektyce, ona zwiedzała okolicę na własnych nogach. Eliza była uzdolniona artystycznie. W domu często bywali nauczyciele rysunku i malarstwa. Rodzina Radziwiłłów organizowała wspólne muzyczne wieczory. Eliza i Wanda wówczas śpiewały swoimi pięknymi głosami także pieśni autorstwa ich ojca. Antoni Radziwiłł skomponował w Ciszycy sporą część muzyki do romantycznej opery pt. "Faust" Goethego, której polskiej premiery Poznań doczekał się dopiero 5 kwietnia 2003 roku.[2]

Niekiedy w czasie rodzinnych koncertów można było przez szybę dojrzeć twarze okolicznych mieszkańców oczarowanych śpiewem i grą Antoniego i jego córek. Zarówno Eliza, jak i Wanda nazywane były w okolicy "aniołami z Ciszycy" ze względu na ich życzliwość i dobroć, zwłaszcza dla okolicznych biednych wieśniaków, oraz niezwykłą urodę.



Muzyczny wieczór rodziny Radziwiłłów. Mal. H. Siemiradzki [3]

Pałac w Ciszycy był miejscem dość popularnym. Częstym jego gościem był brat ówczesnego króla Prus, książę Wilhelm. Eliza i Wilhelm bardzo przypadli sobie do gustu. Wkrótce nastąpiły ich zaręczyny. W scenerii ciszyckiego majątku narodziła się historia wielkiej miłości.

Radziwiłłowie byli Polakami. Jak się okazało stanowiło to spory problem dla części pruskiej arystokracji. Odnosili się oni z wrogością do Antoniego i jego rodziny. Cała ta sytuacja przyczyniła się do rozbicia tak pięknie zapowiadającego się związku Elizy Radziwiłł z Wilhelmem Hohenzollernem.

W dniu 8 stycznia 1826 roku książę Wilhelm zatrzymał się na kilkanaście godzin w Poznaniu. O północy opuszczał rezydencję Radziwiłów. Mimo silnego mrozu Eliza ubrana w cieńką czarną suknię, w atłasowych trzewiczkach zbiegła ze schodów, narzuciwszy tylko futro, odprowadzając narzeczonego do powozu. Pożegnanie było bardzo smutne. Księżniczka zalewała się łzami, jakby przeczuwając, że to już koniec jej snów o szczęściu.

Wilhelm podążył do Petersburga. Tutaj widziano jego przyszłość u boku kogoś całkiem innego. Pod presją sił nieprzychylnych księżniczce, w której żyłach płynęła polska krew, król Fryderyk Wilhelm III zajął stanowisko jednoznacznie przeciwne małżeństwu Wilhelma z Elizą. Książę nie był zdolny do przeciwstawienia się ojcu...

Matka Elizy poczuła się bardzo urażona stanowiskiem pruskiego dworu. Trzeba pamiętać, że Radziwiłłowie to jeden z najznakomitszych polskich rodów arystokratycznych. Księżna Luiza powiedziała po zerwaniu zaręczyn: "Może król lekceważyć naszą rodzinę, jeżeli mu się to podoba, ale osobisty szacunek, którego nie może nam odmówić, szacunek, jaki ma prawo żądać moja córka nie pozwala na to, by dać odmowną odpowiedź."

Zerwanie zaręczyn bardzo dotknęło Elizę. Długo nie mogła dojść do siebie. Do końca życia z nikim się już nie związała. Zamieszkała na stałe w Ciszycy i tu leczyła swoje troski. Spory uszczerbek na jej zdrowiu musiały pozostawić wszystkie nieprzespane noce i morze wylanych łez. Zaczęła chorować na gruźlicę. Dwa lata walczyła z chorobą i zmarła w 1834 roku, w wieku 31 lat. Została pochowana w rodzinnym grobowcu w Antoninie koło Ostrowa Wielkopolskiego. Tak skończyła się dla "ciszyckiego anioła" historia niespełnionej miłości.

Po śmierci Elizy letnia rezydencja Radziwiłłów przeszła w ręce jej siostry Wandy, wówczas już żony księcia Adama Konstantego Czartoryskiego. W rękach Czartoryskich Ciszyca pozostawała do roku 1927.

Natomiast drugi bohater tego tragicznego romansu, Wilhelm, przeżył okres romantyzmu i swoich konkurentów do tronu i wkrótce został koronowany, najpierw na króla Prus, a później został cesarzem Niemiec - Wilhelmem I. Niespełniona miłość Elizy Radziwiłłówny i Wilhelma Hohenzollerna zainspirowała niemieckiego pisarza Bauera Oswalda do opisania jej historii w powieści zatytułowanej: "Engel von Ruhberg" ("Anioł z Ciszycy"), wydanej 1889 roku we Wrocławiu.

Pałac w Ciszycy zakupiony w 1927 r. od Czartoryskich przez barona von Stein – Äcker, został w 1936 r. opuszczony i zaczął niszczeć. Uratowała go renowacja przeprowadzona w związku z kręceniem tu filmu „Pruska miłość”, o historii uczuć Elizy Radziwiłłówny i księcia Wilhelma Hohenzollerna. Inpiracją do tego filmu stała się powieść Bauera Oswalda, opisująca dzieje nieszczęśliwej miłości.

W latach 1945 - 1989 w budynku mieścił się ośrodek wczasowo – kolonijny. Potem stał się własnością prywatną. Dlatego ze zwiedzeniem tego miejsca mogą być pewne trudności. Poza tym ta była rezydencja magnacka dziś w niczym nie przypomina dawnej świetności. Wraz z przyległym parkiem i zameczkiem myśliwskim w formie romantycznej pseudoruiny z wieżą widokową, wzniesionym około 1790 roku na szczycie wzgórza dziś zwanego Radziwiłłówką (463 m n.p.m.), leży poza znakowanymi szlakami turystycznymi. Jest to o tyle dziwne, że przecież jest to jedno z niewielu na tym terenie miejsc tak silnie związanych z historią Polski i polskimi rodami magnackimi. W dodatku za transakcją zakupienia przez Antoniego Radziwiłła tego pałacu kryje się inspiracja wydania w Poznaniu pierwszego w historii polskiego przewodnika górskiego po "Olbrzymich górach" (tak wtedy nazywano Karkonosze) z przeznaczeniem dla goszczących tu Polaków. Polskie przewodniki górskie po Tatrach i Beskidach nie mogły pojawić się wcześniej, zbyt bowiem nikły był stopień rozwoju polskiej turystyki górskiej na tamtych terenach i trwało jeszcze wtedy tych gór turystyczne odkrywanie.



Radziwiłłowi i jego córkom rozmiłowanym w tej okolicy niewątpliwie zależało na propagowaniu piękna śląskich gór wśród rodaków i zrobili wszystko, aby taki polski przewodnik się ukazał. A na to wzgórze naprawdę warto się wybrać, choć odnalezienie tej ruiny dla kogoś, kto jest tam po raz pierwszy, nie jest wcale łatwe. Warto tam pójść także dla widoku spod tego wzgórza (platforma widokowa na szczycie już nie istnieje), gdzie Karkonosze chyba najbardziej imponują swym ogromem. Niestety miejscowi przewodnicy z wycieczkami też tam prawie wcale nie zaglądają. Miejsce leży poza szlakami turystycznymi i trasami typowych wycieczek, choć od dawna aż prosi się o wytyczenie i wyznakowanie tam szlaku pieszego, jak i objęcie tego niszczejącego zabytkowego zespołu pałacowo-parkowego należytą opieką. Warto by też było urządzić tam choćby skromną izbę pamięci dawnych właścicieli.
___________________________________________________________

[1] Antoni Radziwiłł to postać nieco tragiczna, przedstawiana przez historyków jako mierny dyplomata, któremu trudno było znaleźć złoty środek między interesami kraju, powiązaniami rodzinnymi z Hohenzollernami i troską o własne dobra. Śmierć synów, synowej i wnuczki oraz sercowy dramat córki Elizy sprawiły, że czarne chmury spowiły oblicze książęcej rodziny w ostatnich latach życia Antoniego. Dołączyły do tego coraz chłodniejsze stosunki z Berlinem, co książę odczuwał niezwykle dotkliwie. Dotknięty problemami rodzinnymi i pozbawiony honoru reprezentowania króla przez jego zdjęcie go ze stanowiska namiestnika za sympatyzowanie Powstaniu Listopadowemu, wyszydzany przez rodaków z targanych ruchami niepodległościowymi różnych stron rządzonej przez zaborców Polski, zaczął podupadać na zdrowiu. Nie czując się dobrze, obawiając się też epidemii cholery jaka szalała w stolicy Niemiec, wraz z całą rodziną na czas jakiś wyjechał do Ciszycy. I tutaj pogarszający się nadal stan zdrowia księżniczki Elizy spowodował, że Radziwiłłowie udali się do Cieplic (Teplic) położonych w Czechach (po ówczesnej austriackiej stronie w Sudetów), gdzie aż do następnego lata 1832 roku, przebywali w majątku księstwa Clary et Aldringen - teściów najstarszego z jego synów, księcia Wilhelma...

[2] O ile dużo mówi się o kompozytorach tworzących pod wpływem Tatr, w których to utworach muzycznych przewijają się motywy ich inspiracji przyrodą tatrzańską, tak miejsca pracy Radziwiłła nad tym dziełem lokuje się na terenie jego rezydencji w Antoninie i Poznaniu, a malownicze okolice pod Śnieżką, gdzie jego dzieło nabierało szczególnego zabarwienia, zbywa milczeniem. Wystawiono je w Berlinie po śmierci kompozytora w 1835 r. Spektaklem tym zachwycała się publiczność krajów języka niemieckiego i nie tylko, niemal do końca XIX wieku. Później rzecz całą zapomniano i już nie doczekała się wznowienia. Więcej => http://www.ksp.lanet.wroc.net/opera.htm

[3] Szkic do obrazu Henryka Siemiradzkiego przedstawia koncert Fryderyka Chopina u Radziwiłła w 1829 roku.

A czemu Ty Lechu tak w dwóch postach piszesz? Nie możesz wszystkiego w jednym zawrzeć?
Dobra. Tym razem zawiaram wszystko w jednym:

U podnóża śmiało wyrastających z Kotliny Jeleniogórskiej i imponujących swym ogromem wschodnich grzbietów Karkonoszy z górującą nad nimi Śnieżką, w Ciszycy koło Kowar, stoi urokliwie położony lecz mocno zaniedbany pałac. Przez długi czas, wraz z otaczającym go parkiem, stanowił scenerię niezwykłych wydarzeń opisanych w literaturze.

Początek wieku XIX to czas, kiedy Europa oszalała na punkcie turystyki i romantycznego krajobrazu. Karkonosze nadawały się do tego wprost znakomicie. U podnóża tych gór powstawały "jak grzyby po deszczu" letnie rezydencje rodów magnackich z całej niemal Europy. Budowano zespoły pałacowe i zamkowo-parkowe z amfiteatrami, sztucznymi ruinami itp. Zjeżdżała do Kotliny Jeleniogórskiej pruska arystokracja wraz z dworem królewskim na czele.

Pałac w Ciszycy (wówczas Ruhberg) został zbudowany na początku XIX wieku dla namiestnika Śląska hr. Carla Georga von Hoyma. W 1824 roku pałac ten zakupił namiestnik Wielkiego Księstwa Poznańskiego, książę Antoni Henryk Radziwiłł [1] wraz z otaczającym go parkiem i romantycznym zameczkiem myśliwskim zbudowanym w formie pseudoruiny na pobliskim wzgórzu, zwanym obecnie Radziwiłłówką. Razem z rodziną przyjeżdżał on tam głównie latem.



Ruina zameczku myśliwskiego na Radziwiłłówce w Ciszycy

Antoni Radziwiłł z Wielkopolski do Ciszycy nie miał daleko, więc bywał tam stosunkowo często. Cała rodzina Radziwiłłów bardzo polubiła swoje miejsce w Karkonoszach. Księżna Luiza, żona Antoniego, wraz z córkami Elżbietą i Wandą spędzali tam lato. Często zdarzały się tu towarzyskie wizyty przyjaciół. W wydanym w tamtym czasie w Poznaniu polskim przewodniku propagującym wędrówki po Karkonoszach znalazła się propozycja wycieczki ze zwróceniem uwagi na rezydencję Radziwiłłów w Ciszycy: "Chcąc ze Szmideberga udać się w podróż na góry, można z dwóch ścieżków iedną obrać; iedna prowadźi do przyiemney, o 3/4 mile od miasta odległey wioski Buszvorwerk ku Szteinseifen: druga idźie wzdłuż miasta, koło plantacyów, gdzie Jey Królewiczowska Imci Xiężna pruska Louiza, godna małżónka J.O.Xięcia Radziwiłła latową porą przebywa ..." Robiono również wypady do sąsiednich posiadłości zaprzyjaźnionych arystokratów.



Widok na grzbiet Karkonoszy spod wzgórza Radziwiłłówka

Księżniczka Elżbieta, zwana przez najbliższych Elizą, bardzo lubiła piesze wycieczki. Była ona bardzo dzielną i wytrwałą dziewczyną. Gdy większość arystokracji jej czasów pokonywała wzniesienia noszona w lektyce, ona zwiedzała okolicę na własnych nogach. Eliza była uzdolniona artystycznie. W domu często bywali nauczyciele rysunku i malarstwa. Rodzina Radziwiłłów organizowała wspólne muzyczne wieczory. Eliza i Wanda wówczas śpiewały swoimi pięknymi głosami także pieśni autorstwa ich ojca. Antoni Radziwiłł skomponował w Ciszycy sporą część muzyki do romantycznej opery pt. "Faust" Goethego. Muzyka podobała się Goethemu - dopisał na życzenie kompozytora kilka linijek tekstu, których nie znajdziemy w oryginalnym wydaniu jego dzieła. Premiery "Fausta" Poznań doczekał się dopiero 5 kwietnia 2003 roku. [2]

Niekiedy w czasie rodzinnych koncertów można było przez szybę dojrzeć twarze okolicznych mieszkańców oczarowanych śpiewem i grą Antoniego i jego córek. Zarówno Eliza, jak i Wanda nazywane były w okolicy "aniołami z Ciszycy" ze względu na ich życzliwość i dobroć, zwłaszcza dla okolicznych biednych wieśniaków, oraz niezwykłą urodę.



Muzyczny wieczór rodziny Radziwiłłów. Mal. H. Siemiradzki [3]

Pałac w Ciszycy był miejscem dość popularnym. Częstym jego gościem był brat ówczesnego króla Prus, książę Wilhelm. Eliza i Wilhelm bardzo przypadli sobie do gustu. Wkrótce nastąpiły ich zaręczyny. W scenerii ciszyckiego majątku narodziła się historia wielkiej miłości.

Radziwiłłowie byli Polakami. Jak się okazało stanowiło to poważny problem dla części pruskiej arystokracji. Odnosili się oni z wrogością do Antoniego i jego rodziny. Cała ta sytuacja przyczyniła się do rozbicia tak pięknie zapowiadającego się związku Elizy Radziwiłł z Wilhelmem Hohenzollernem.

W dniu 8 stycznia 1826 roku książę Wilhelm zatrzymał się na kilkanaście godzin w Poznaniu. O północy opuszczał rezydencję Radziwiłów. Mimo silnego mrozu Eliza ubrana w cieńką czarną suknię, w atłasowych trzewiczkach zbiegła ze schodów, narzuciwszy tylko futro, odprowadzając narzeczonego do powozu. Pożegnanie było bardzo smutne. Księżniczka zalewała się łzami, jakby przeczuwając, że to już koniec jej snów o szczęściu.

Wilhelm podążył do Petersburga. Tutaj widziano jego przyszłość u boku kogoś całkiem innego. Pod presją sił nieprzychylnych księżniczce, w której żyłach płynęła polska krew, król Fryderyk Wilhelm III zajął stanowisko jednoznacznie przeciwne małżeństwu Wilhelma z Elizą. Książę nie był zdolny do przeciwstawienia się ojcu...

Matka Elizy poczuła się bardzo urażona stanowiskiem pruskiego dworu. Trzeba pamiętać, że Radziwiłłowie to jeden z najznakomitszych polskich rodów arystokratycznych. Księżna Luiza powiedziała po zerwaniu zaręczyn: "Może król lekceważyć naszą rodzinę, jeżeli mu się to podoba, ale osobisty szacunek, którego nie może nam odmówić, szacunek, jaki ma prawo żądać moja córka nie pozwala na to, by dać odmowną odpowiedź."

Zerwanie zaręczyn bardzo dotknęło Elizę. Długo nie mogła dojść do siebie. Do końca życia z nikim się już nie związała. Zamieszkała na stałe w Ciszycy i tu leczyła swoje troski. Spory uszczerbek na jej zdrowiu musiały pozostawić wszystkie nieprzespane noce i morze wylanych łez. Zaczęła chorować na gruźlicę. Dwa lata walczyła z chorobą i zmarła w 1834 roku, w wieku 31 lat. Została pochowana w rodzinnym grobowcu w Antoninie koło Ostrowa Wielkopolskiego. Tak skończyła się dla "ciszyckiego anioła" historia niespełnionej miłości.

Po śmierci Elizy letnia rezydencja Radziwiłłów przeszła w ręce jej siostry Wandy, wówczas już żony księcia Adama Konstantego Czartoryskiego. W rękach Czartoryskich Ciszyca pozostawała do roku 1927.

Natomiast drugi bohater tego tragicznego romansu, Wilhelm, przeżył okres romantyzmu i swoich konkurentów do tronu i wkrótce został koronowany, najpierw na króla Prus, a później został cesarzem Niemiec - Wilhelmem I. Niespełniona miłość Elizy Radziwiłłówny i Wilhelma Hohenzollerna zainspirowała niemieckiego pisarza Bauera Oswalda do opisania jej historii w powieści zatytułowanej: "Engel von Ruhberg" ("Anioł z Ciszycy"), wydanej 1889 roku we Wrocławiu.

Pałac w Ciszycy zakupiony w 1927 roku od Czartoryskich przez barona von Stein – Äcker, został w 1936 roku opuszczony i zaczął niszczeć. Uratowała go renowacja przeprowadzona w związku z kręceniem tu filmu „Pruska miłość”, o historii uczuć Elizy Radziwiłłówny i księcia Wilhelma Hohenzollerna. Inpiracją do tego filmu stała się powieść Baera Oswalda, opisująca dzieje nieszczęśliwej miłości.

Pozwoję sobie nieco przybliżyć powojenną historię i przedstawić obecną sytuację tego zabytku. Otóż latach 1945 - 1989 w budynku mieścił się ośrodek wczasowo – kolonijny. Potem stał się własnością prywatną, dlatego ze zwiedzeniem tego miejsca mogą być pewne trudności. Dziś ta była rezydencja magnacka w niczym nie przypomina dawnej świetności. Wraz z przyległym parkiem, w którym znajduje się grota i zameczek myśliwski zbudowany około 1790 r. w formie romantycznej pseudoruiny z wieżą widokową na szczycie wzgórza dziś zwanego Radziwiłłówką (463 m n.p.m.), leży poza znakowanymi szlakami turystycznymi. Jest to o tyle dziwne, że przecież jest to jedno z niewielu na tym terenie miejsc tak silnie związanych z historią Polski i polskimi rodami magnackimi. W dodatku za transakcją zakupienia przez Antoniego Radziwiłła tego pałacu kryje się inspiracja wydania w Poznaniu pierwszego w historii polskiego przewodnika górskiego po "Olbrzymich górach" (tak wtedy nazywano Karkonosze) z przeznaczeniem dla goszczących tu Polaków. Polskie przewodniki górskie po Tatrach i Beskidach nie mogły pojawić się wcześniej, zbyt bowiem nikły był stopień rozwoju polskiej turystyki górskiej na tamtych terenach i trwało jeszcze wtedy tych gór turystyczne odkrywanie. Poniżej strona tytułowa pierwszego w języku polskim przewodnika po Karkonoszach i w ogóle po polskich górach.



Radziwiłłowi i jego córkom rozmiłowanym w tej okolicy niewątpliwie zależało na propagowaniu piękna śląskich gór wśród rodaków i zapewne zrobili wiele, aby taki polski przewodnik się ukazał. A na to wzgórze naprawdę warto się wybrać, choć odnalezienie tej ruiny dla kogoś, kto jest tam po raz pierwszy, nie jest wcale łatwe. Warto tam pójść także dla widoku spod tego wzgórza (platforma widokowa na szczycie już nie istnieje), gdzie Karkonosze chyba najbardziej imponują swym ogromem. Niestety miejscowi przewodnicy z wycieczkami też tam prawie wcale nie zaglądają. Miejsce leży poza szlakami turystycznymi i trasami typowych wycieczek, choć od dawna aż prosi się o wytyczenie i wyznakowanie tam szlaku pieszego, jak i objęcie tego niszczejącego zabytkowego zespołu pałacowo-parkowego należytą opieką. Warto by też było urządzić tam choćby skromną izbę pamięci dawnych właścicieli. Tak być powinno, bowiem "narody, które nie znają swojej historii, giną"

Tymczasem doszły do mnie słuchy, że w sąsiadującej z Ciszycą wsi Bukowiec odbywają się zajęcia kursowe Studenckiego Koła Przewodników Sudeckich PTTK z Wrocławia. Zastanawia mnie, dlaczego programy kursu pomijają pobliską zapomnianą rezydencję poznańskiego księcia, a skupiają się drobiazgowo na szczegółach dotyczących byłej posiadłości pruskiego rodu arystokratycznego von Reden? Czyżby historia związków tych terenów z Polską w ogóle nie leżała w zainteresowaniach tych, którzy ustalili kanon jedynych słuszych prawd objawionych dla przyszłych kandydatów na przewodników sudeckich?

W Ciszycy można ukazać nie tylko rozdział pięknej historii, ale też wzbudzić zainteresowanie losem zabytków świadczących o historycznych związkach Polski, a ściślej Wielkopolski i Poznania z regionem Sudetów oraz ogromym wkładzie Wielkopolan w popularyzowanie tych terenów jako miejsca kuracji zdrowotnych i turystyki. Wspomniałem jedynie o zapomnianej i zaniedbanej dawnej rezydencji namiestnika Wielkiego Księstwa Poznańskiego w Ciszycy koło Kowar, a przecież drugą posiadał w Lądku Zdroju. Jest taki na przykład zaniedbany pomnik św. Jana Nepomucena w Cieplicach z XVIII w. związany z fundacją kasztelana poznańskiego Rafała Gurowskiego i tablica epitafijna Kazimierza Jaraczewskiego z Lipna koło Leszna, która zniknęła już po wojnie w niejasnych okolicznościach w latach 70-tych, albo doprowadzona do kompletnej ruiny po pożarze willa dra Aleksandra Ostrowicza - autora wydanego w Poznaniu w 1881 r. pionierskiego przewodnika po Lądku i kłodzkich górach i wiele innych miejsc i pamiątek związanych z działalnością Polaków, a zwłaszcza Wielkopolan na tych terenach. To przykre, że o tych miejscach się zapomina, że o nie się nie dba, że są ludzie, którym to jest na rękę. Tacy ludzie najchętniej by przywrócili nazwę "Wieży Bismarcka" na Wielkiej Sowie, a przecież wiadomo kim ów twórca Kulturkampfu był dla Polaków.

Dla tego środowiska taka postawa to chyba nic nowego. Przecież już kiedyś działacze PTTK związani z wrocławskim Studenckim Kołem Przewodników Sudeckich usiłowali storpedować inicjatywę upamiętnienia wpomnianego polskiego lekarza z Lądka. Za sprawą jednego z nich władze Lądka i Stronia Śląskiego po kolei odmówiły zgody na umieszczenie tablicy pamięci dr. med. Aleksandra Ostrowicza. Pisała o tym nawet prasa.



W wydawnictwie wrocławskiego SKPS "Karkonosz" opublikowany został paszkwil zatytułowany "O Aleksandrze Ostrowiczu - inaczej", w którym wszyscy niemieccy lekarze w Lądku zostali przedstawieni jako "wybitni", natomiast lekarz - Polak, jako przeciętny i niczym nie wyróżniający się lekarz uzdrowiskowy. Więcej o tej sprawie => http://www.ksp.lanet.wroc.net/kto.htm Zwracam na to szczególnie uwagę, bo niestety pewne tendencje - jak widać - się umacniają.
_________________________________________

[1] Antoni Radziwiłł to postać nieco tragiczna, przedstawiana przez historyków jako mierny dyplomata, któremu trudno było znaleźć złoty środek między interesami kraju, powiązaniami rodzinnymi z Hohenzollernami i troską o własne dobra. Śmierć synów, synowej i wnuczki oraz sercowy dramat córki Elizy sprawiły, że czarne chmury spowiły oblicze książęcej rodziny w ostatnich latach życia Antoniego. Dołączyły do tego coraz chłodniejsze stosunki z Berlinem, co książę odczuwał niezwykle dotkliwie. Dotknięty problemami rodzinnymi i pozbawiony honoru reprezentowania króla przez jego zdjęcie go ze stanowiska namiestnika za sympatyzowanie Powstaniu Listopadowemu, wyszydzany przez rodaków z targanych ruchami niepodległościowymi różnych stron rządzonej przez zaborców Polski, zaczął podupadać na zdrowiu. Nie czując się dobrze, obawiając się też epidemii cholery jaka szalała w stolicy Niemiec, wraz z całą rodziną na czas jakiś wyjechał do Ciszycy. I tutaj pogarszający się nadal stan zdrowia księżniczki Elizy spowodował, że Radziwiłłowie udali się do Cieplic (Teplic) położonych w Czechach (po ówczesnej austriackiej stronie w Sudetów), gdzie aż do następnego lata 1832 roku, przebywali w majątku księstwa Clary et Aldringen - teściów najstarszego z jego synów, księcia Wilhelma...

[2] O ile dużo mówi się o kompozytorach tworzących pod wpływem Tatr, w których to utworach muzycznych przewijają się motywy ich inspiracji przyrodą tatrzańską, tak miejsca pracy Radziwiłła nad tym dziełem lokuje się na terenie jego rezydencji w Antoninie i Poznaniu, a malownicze okolice pod Śnieżką, gdzie jego dzieło nabierało szczególnego zabarwienia, zbywa milczeniem. Wystawiono je w Berlinie po śmierci kompozytora w 1835 r. Spektaklem tym zachwycała się publiczność krajów języka niemieckiego i nie tylko, niemal do końca XIX wieku. Później rzecz całą zapomniano i już nie doczekała się wznowienia. Więcej => Opera komponowana pod Karkonoszami

[3] Obraz Henryka Siemiradzkiego przedstawia koncert Fryderyka Chopina u Radziwiłła w 1829 roku.

Atlas geograficzny PPWK
Atlas geograficzny - Polska, kontynenty, świat Henryk Górski PPWK
Atlas geograficzny do klasy 4 szkoły podstawowej - krajobrazy Polski Antoni Szymanek PPWK
Atlas geograficzny do klasy 5 szkoły podstawowej - poznajemy kontynenty Stefan Galocz PPWK
Atlas historyczny - szkoła średnia - do 1815 roku Julia Tazbir Demart
Atlas historyczny - szkoła średnia - od 1815 do 1939 roku Julia Tazbir Demart
Atlas historyczny - szkoła średnia - od 1939 roku Julia Tazbir Demart

Biologia 4 Kazimierz Stępczak WSiP
Biologia 5 Henryk Lach, Janina Ślósarczyk Nowa Era
Biologia 5 Wiesław Stawiński WSiP
Biologia 5/6 Barbara Klimuszko Zofii Dobkowskiej
Biologia 6 Henryk Lach, Krystyna Mnich Nowa Era

Czasy,ludzie,wydarzenia cz 3 Janusz Adamski, Lech Chmiel, Andrzej Syta WSiP

Fizyka dla gimnazjum część 2 M. Rozenbajger, R. Rozenbajger ZamKor
Fizyka dla gimnazjum część 3 M. Rozenbajger, R. Rozenbajger ZamKor

Geografia - ziemia nasza planeta moduł 1 Ewa Sulejczak Nowa Era
Geografia kl 4 - krajobrazy Polski, Jan Mordawski, Bożena Wójtowicz M.Rożak
Geografia kl 5 - ziemia we wszechświecie, krajobrazy ziemi Jerzy Makowski, Jan Mordawski M.Rożak
Geografia kl 6 - ziemia nasza planeta - człowiek na ziemi oceany i kontynenty Jan Mordawski, Jerzy Makowski M.Rożak

Historia - 1 gimnazjum - zeszyt ćwiczeń Danuta Musiał M.Rożak
Historia 1 starożytność Julia Tazbirowa, Ewa Wipszycka WSiP
Historia - 1a - starożytność Piotr Czerwiński Greg
Historia - 1b - od renesansu do oświecenia Piotr Czerwiński Greg
Historia - 2a - Wiek XVI i XVII Piotr Czerwiński Greg
Historia - 2b - lata 1700 - 1815 Piotr Czerwiński Greg
Historia - 3a - lata 1815-1871 Piotr Czerwiński Greg
Historia - 3b - Lata 1871 - 1939 Piotr Czerwiński Greg
Historia - 4a - Lata 1939-1945 Piotr Czerwiński Greg
Historia - 4b - lata 1945 -1990 Piotr Czerwiński Greg
Historia - matura 2007 - testy dla maturzysty - zakres podstawowy i roszerzony Grzegorz Kierejsza, Cezary Tulin Operon
Historia - maturalnie że zdasz - testy Katarzyna Błachowska WSiP
Historia - repetytorium dla kandydatów na studia prawnicze Marek Chmaj Branta
Historia - testy dla ucznia - matura 2005 Barbara Andrzejewska Operon
Historia - vademecum maturalne Renata Antosik, Edyta Pustuła, Cezary Tulin Operon
Historia 1 - podręcznik dla liceum i technikum - Od czasów najdawniejszych do średniowiecza Mikołaj Gładysz, Łukasz Skupny Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe
Historia 1. Podręcznik dla liceum i technikum. Część 2. Od średniowiecza do nowożytności Mikołaj Gładysz Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe
Historia 1871-1945 Anna Radziwiłł, Wojciech Roszkowski PWN
Historia 2 - kl 2 technikum Adam Galos, Józef Gierowski WSiP
Historia 2 - podręcznik dla liceum i technikum - Część 2. Okres międzywojenny i II wojna światowa Mikołaj Gładysz Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe
Historia 2 gimnazjum Krystyna Polacka, Maciej Przybyliński M.Rożak
Historia 2.Podręcznik dla liceum i technikum. Część 1. Od oświecenia do 1918 roku Mikołaj Gładysz Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe
Historia 3 - dla klasy 3 liceum ogólnokształcącego Adam Galos, Józef Gierowski WSiP
Historia 3 gimnazjum - U źródeł współczesności - Dzieje nowożytne i najnowsze Włodzimierz Mędrzecki, Robert Szuchta WSiP
Historia 3.Podręcznik dla liceum i technikum. Czasy współczesne Mikołaj Gładysz Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe
Historia 4 Polska i Świat współczesny Andrzej Pankowicz WSiP
Historia 5 Gustaw Markowski WSiP
Historia 6 Marceli Kosman WSiP
Historia 6 - z dziejów Polski i świata- zeszyt ćwiczeń Zofia Kozłowska WSiP
Historia 6 Wielkość i upadek Rzeczypospolitej szlacheckiej Marceli Kosman WSiP
Historia 7 - Do Niepodległej Jerzy Skowronek WSiP
Historia 8 - Polska i świat naszego wieku lata 1918-1939 Andrzej Leszek Szcześniak WSiP
Historia 8 - Polska i świat naszego wieku od roku 1939 Andrzej Leszek Szcześniak WSiP
Historia cz 1 - matura 2007 Krzysztof Jurek Omega
Historia dla szkół średnich zawodowych - Polska iświat po 1939 roku Halina Tomalska WSiP
Historia dla ZSZ część 1 "Dawne i nowe czasy" Lech Chmiel, Andrzej Syta WSiP
Historia literatury polskiej Julian Krzyżanowski PIW
Historia polityczna Polski lat 1918-39 Marian Eckert WSiP
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II - czas wojen 1587-1630 Borucki Marek gazeta pomorska
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II - pierwsze elekcje 1560-1587 Marek Borucki gazeta pomorska
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II - początki Jagiellonów 1400-1447 Marek Borucki gazeta pomorska
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II - Polska Wazów 1630-1668 Borucki Marek gazeta pomorska
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II - rozbicie dzielnicowe 1200-1310 Marek Borucki gazeta pomorska
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II - rządy Sobieskiego 1669-1696 Borucki Marek gazeta pomorska
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II - tom 2 Marek Borucki gazeta pomorska
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II - zjednoczenie 1310-1400 Marek Borucki gazeta pomorska
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II -wojna trzynastoletnia 1447-1510 Marek Borucki gazeta pomorska
Historia Polski - Od Mieszka I do Jana Pawła II -złoty wiek 1520-1560 Marek Borucki gazeta pomorska
Historia Polski 1764 - 1864 Józef Andrzej Gierowski PWN
Historia Polski 1914-1991 Wojciech Roszkowski PWN
Historia powszechna - starożytność Józef Wolski PWN
Historia powszechna - średniowiecze Tadeusz Manteuffel PWN
Historia powszechna - wiek XVIII Emanuel Rostworowski PWN
Historia powszechna 1789-1918 Ludwik Bazylow Książka i Wiedza
Historia powszechna 1871 - 1939 Jerzy Prokopczuk WSiP
Historia prawa Katarzyna Sójka Zielińska LexisNexis
Historia starożytność - encyklopedia PWN PWN
Historia vademecum dla gimnazjum i szkoły średniej Jerzy Pilikowski zielona sowa
Historia wiek XIX i XX - encyklpedia PWN PWN
Historia. Burzliwy wiek XX. Podręcznik dla 3 klasy liceum Robert Śniegocki Nowa Era
Historia. Od kongresu wiedeńskiego do I wojny światowej Robert Śniegocki Nowa Era
Historia. Od renesansu do czasów napoleońskich. Podręcznik Marek Kamiński, Robert Śniegocki Nowa Era
Historia. Średniowiecze. Podręcznik dla I klasy liceum Marek Kamiński, Grażyna Pańko, Robert Śniegocki Nowa Era
Histria 4 Roman Wapiński WSiP

Język rosyjski klasa 8 Piotr Oziębło WSiP

Klucz gimnazjaisty blok humanistyczny Dorota Miatkowska, Anna Załęcka Croma

Lingua litania - Słowniczek Stefan Staszczyk PZWS
Literatura - literatura współczesna Ryszard Matuszewski WSiP
Literatura - pozytywizm Tadeusz Bujnicki WSiP
Literatura - starożytność - oświecenie - M.Adamczyk;B.Chrząstowska WSiP
Literatura Młodej Polski Tomasz Weiss WSiP
Literatura polska kl 2 LO - romantyzm
Literatura polska kl 3 LO Ryszard Matuszewski WSiP
Literatura polska po 1939 roku Tomasz Wroczyński WSiP
Literatura współczesna - konteksty interpretacyjne Andrzej Z.Makowiecki WSiP
Literatura współczesna - podręcznik dla klas maturalnych Bożena Chrząstowska nakom Poznań
Literatura współczesna źle obecna w szkole Bożena Chrząstowska Ossolineum

Matematyka - klasa 3 gimnazjum - korepetycje Zofia Daszczyńska Greg

Mówię więc jestem - podręcznik języka polskiego dla licealistów od kl1 do matury Halina i Tadeusz Zgółkowie OdNowa

New Hotline - elementary student`s book Tom Hutchinson Oxford
New Hotline - elementary workbook Tom Hutchinson Oxford
New Hotline - pre intermediate - workbook Tom Hutchinson Oxford
New Hotline - słowniczek elementary Oxford
New Hotline - słowniczek intermediate Oxford
New Hotline - słowniczek pre-intermediate Oxford

Opracowania - streszczenie, analiza - 1 antyk, średniowiecze, renesans Dorota Stopka Greg
Opracowania - streszczenie, analiza - 2 barok, oświecenie Dorota Stopka Greg
Opracowania lektur 1 - liceum, technikum Maciej Chrzanowski Skrypt
Opracowania lektur 2 - liceum, technikum Maciej Chrzanowski Skrypt
Ortografia na bardzo dobry Barbara i Krzysztof Gierymscy Gram

Powtórka z literatury 1 - liceum, technikum - antyk, średniowiecze Aldona Szóstak Greg
Powtórka z literatury 2 - liceum, technikum - renesans, barok Aldona Szóstak Greg
Powtórka z literatury 3 - liceum, technikum - oświecenie, romantyzm Aldona Szóstak Greg
Powtórka z literatury 4 - liceum, technikum - pozytywizm Aldona Szóstak Greg
Powtórka z literatury 5 - liceum, technikum - Młoda Polska Aldona Szóstak Greg
Powtórka z literatury 6 - liceum, technikum - dwudziestolecie międzywojenne Aldona Szóstak Greg
Powtórka z literatury 7 - liceum, technikum - literatura współczesna Aldona Szóstak Greg

Repetytorium tematyczno - leksykalne - rosyjski 1 Szymon Ślusarski, Irina Tiereszczenko Wagros
Repetytorium tematyczno - leksykalne - rosyjski 2 Swietłana Szczygielska Wagros
Repetytorium tematyczno - leksykalne - rosyjski 3 Swietłana Szczygielska Wagros

Ruski jazyk dla klasi 1 szkół średnich Halina Dąbrowska, Mirosław Zybert WSiP
Ruski jazyk dla klasy 3 szkół średnich Wojciech Gorczyca WSiP
Ruski jazyk dla klasy 4 szkół średnich Wojciech Gorczyca WSiP

Ściąga 3 - pozytywizm, liceum, technikum Dariusz Pietrzyk Greg
Ściąga 4 - Młoda Polska, szkoła średnia Dariusz Pietrzyk Greg
Ściąga 5 - dwudziestolecie międzywojenne, szkoła średnia Dariusz Pietrzyk Greg
Ściąga 6 - Polska literatura współczesna, szkołą średnia Dariusz Pietrzyk Greg
Ściąga 6a - polska lit. Współczesna do 1956 roku, szkoła średnia Alicja Popławska Greg

Tablice biologiczne Witold Mizerski Adamantan
Tablice historyczne Witold Mizerski Adamantan
Tablice matematyczne Alicja Cewe, Irena Pancer Podkowa

Technika 5 - dla szkoły podstawowej - Dziewiarstwo Ewa Królicka WSiP
Testy - ćwiczenia dla gimnazjalistów - blok matematyczno przyrodniczy Dorota Giełdzik, Lilianna Hoppe Seneka
Testy - matura z języka angielskiego Anna Bogobowicz Longman
Testy gimnazjalisty - blok humanistyczny zestaw 1 - polski, historia, sztuka Gabriela Gnap, Croma, Piątek Trzynastego
Testy z historii dla zagubionych Dawid Lsociński Piątek Trzynastego

Nowyje Wstreczi 3, wyd. WSiP

cena od 10 zł
zainteresowanych proszę o kontakt - gg 2442366
mail - waleria22@o2.pl
[/quote]